Koszykarze Asseco Prokomu Gdynia rozpoczęli swój dziewiąty z rzędu sezon Euroligi. W pierwszym meczu grupy B przegrali na wyjeździe z mistrzem Francji Elan Chalon-sur-Saone 74:81

REKLAMA

Francuzi okazali się lepsi od mistrza Polski, mimo że wystąpili bez lidera (kontuzjowanego Marcusa Denmona) i popełnili sporo błędów. Gdynianie słabiej zagrali w drugiej części, a w całym spotkaniu mieli kłopoty z rzutami wolnymi - nie trafili aż 13.

Inauguracyjne punkty zdobył środkowy mistrza Polski Adam Hrycaniuk. Rywale szybko wyrównali i uzyskali minimalną przewagę. Gdynianie nieźle bronili i walczyli pod tablicami, a to, przy nieskutecznych rzutach z dystansu Francuzów, pozwalało na utrzymywanie kontaktu. Po rzucie zza linii 6,75 m równo z końcową syreną amerykańskiego rozgrywającego Asseco Franka Robinsona zawodnicy z Trójmiasta prowadzili 12:11 po pierwszej kwarcie.

W drugiej odsłonie podopieczni litewskiego szkoleniowca Kestutisa Kemzury na własne życzenie nie wykorzystali słabszej postawy koszykarzy z Burgundii. Co prawda gdynianie prowadzili 15:11, a nawet 19:13, ale spudłowali pięć z rzędu rzutów wolnych. Francuzi przełamali w końcu złą passę, w czym duża zasługa rezerwowych, między innymi rzucającego z dystansu Joffreya Lauvergne. Po dwóch kwartach zespół Elan prowadził 33:28.

W trzeciej i czwartej części gospodarze kontrolowali przebieg rywalizacji nie tylko dzięki lepszej obronie, ale i prostym błędom mistrzów Polski, którzy grali falami. Kilka dobrych akcji, z których wiele rozpoczynał amerykański rozgrywający Jerel Blassingame (11 asyst) potrafili zaprzepaścić niewymuszonymi stratami, czy niecelnymi rzutami spod kosza. Trzykrotnie w tej kwarcie Francuzi prowadzili różnicą 9 punktów, ale mistrzowie Polski niwelowali te straty.

Najwyższe prowadzenie mistrz Francji uzyskał w 32. minucie, gdy na tablicy widniał wynik 62:48. Czas wzięty przez trenera Kemzurę i zmiany - wprowadzenie na parkiet debiutantów 19-letniego Mateusza Ponitki i 22-letniego Piotra Pamuły - okazały się dobrym pomysłem. Po ich akcjach Asseco zniwelowało różnicę i w połowie kwarty przegrywało 59:64, a po rzucie zza linii 6,75 m w 38. minucie 64:68.

Końcówka należała jednak do zawodników Chalon. Obwodowi koszykarze Prokomu zbyt rzadko próbowali zagrywać do podkoszowych, a rzuty z dystansu były niecelne. Faule taktyczne także nie przynosiły efektów, bo rywale z Francji, a szczególnie Blake Schilb i Shelden Williams pewnie wykorzystywali rzuty wolne.

Przegrana Asseco to dość zaskakująca porażka. Ekipa z Francji uznawana była, oprócz Asseco Prokomu, za najsłabszą drużynę w grupie. Dużo trudniejsze zadanie czeka koszykarzy z Gdyni w drugiej kolejce - na własnym parkiecie podejmą oni bowiem hiszpańską Unicaję Malaga.