Rajdowy mistrz Polski z 2014 roku Wojciech Chuchała szykuje się do startu w 57. Rajdzie Barbórka. Chuchała usiądzie za kierownicą Skody R5. Kierowca zawsze lubił puszczać oko do kibiców i szczególnie podczas Barbórki stawiał głównie na efektowną a nie zawsze efektywną jazdę. Jaki plan szykuje na tegoroczny start?

REKLAMA

Patryk Serwański RMF FM: Jesteś jednym z tych kierowców, który doskonale zdaje sobie sprawę, że w takich rajdach jak Rajd Barbórka ważna jest widowiskowa jazda, która ucieszy kibiców. Co zatem przygotowujesz, by było nie tylko szybko, ale i z ukłonem w stronę kibiców?

Wojciech Chuchała: Efektowność jest raczej naturalna z mojej strony, a to nie jest do końca dobre, bo jazda nie przekłada się na spodziewany wynik na Barbórce. Zawszę wolę się na tym rajdzie bawić, a nie być precyzyjnym do końca. Ale może w tym roku jakoś to połączymy? Choć pewnie i tak wygra dobra zabawa. Chcemy podziękować kibicom i celebrować to święto, bo uważam, że to nie rajd. To właśnie święto motosportu. Chcemy się bawić i dać radość ojcom, którzy często na Barbórkę przyprowadzają swoje dzieciaki, które może za jakiś czas będę mistrzami sportu samochodowego. Chcemy zarażać pasją i dawać pozytywne emocje. Wynik na finale jest ważny, ale liczy się też dobra zabawa.

Przed rajdem sporo - wy kierowcy - mówicie o tej zabawie, ale mam wrażenie, że już za kierownicą to się trochę zmienia. Na ulicy Karowej przecież każdy z was chce po prostu wygrać.

Karową rzeczywiście każdy chce wygrać, ale ja im bardziej chciałem, tym gorzej mi szło. W tym roku nie mam założeń. Chcę po prostu zakręcić się parę razy wokół beczki, wpasować się pod wiadukt na Karowej i tyle. A jaki będzie wynik? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że rzeszom fanów na tym odcinku będzie się podobało i to moje założenie. Jeśli się to przełoży na fajny wynik, to nie będzie mi to przeszkadzało.

Jak powiem, że w rajdach pogoda ma duży wpływ na rywalizację, to będzie banał, ale na Rajdzie Barbórka - jednodniowym - aura ma kolosalne znaczenie. Niekiedy zaczynacie w słońcu wcześnie rano, a wieczorem na Karowej trzyma mróz. To trudny rajd pod wieloma względami.

Zwłaszcza w tym roku, bo mamy bardzo niejednorodną trasę. Gładki, wyścigowy asfalt na torze Modlin, szuter i hopki na Bemowie i bardzo nierówny asfalt na Służewcu. Mamy bardzo duże urozmaicenia. Ważny będzie wybór ustawień na poszczególne odcinki. Trzeba będzie być precyzyjnym i to też będzie grało rolę. Przed odcinkiem Karowa oczywiście będziemy patrzeć, jak kształtuje się temperatura. Czy spadnie deszczyk, kiedy chwyci mróz? Te wszystkie elementy trzeba złożyć w całość, by osiągnąć w Warszawie sukces, ale i podkreślam - by przez cały dzień się cieszyć.

To na koniec poteoretyzujmy. Wyobrażasz sobie Rajd Barbórka jako ostatnią, krótką, imprezę sezonu Mistrzostw Polski. Może inaczej punktowaną, ale jednak zaliczaną do klasyfikacji generalnej. Wtedy dojdzie do tego jeszcze presja walki o punkty...

To byłoby piękne walczyć o tytuł na ulicy Karowej. Duże utrudnienie dla kogoś, kto byłby liderem klasyfikacji generalnej. Na pewno duże wyzwanie i chętnie podjąłbym rękawicę, żeby tak właśnie walczyć o tytuł. Być takim liderem i ruszać na ten ostatni OS na ulicy Karowej, by dowieźć do mety tytuł mistrza. Fajna koncepcja niosąca za sobą dużo adrenaliny, ale i dużo trudności dla kierowców. Jednak im trudniej tym ciekawiej i bardziej efektownie.