"Chcieliśmy zagrać odważnie. Dla każdego piłkarza Legii była to szansa, aby z każdą minutą jego morale było coraz wyższe" - powiedział po wtorkowym meczu z Realem Madryt trener Legii Warszawa Jacek Magiera. Legioniści przegrali na wyjeździe z Królewskimi 1:5 (1:3) w trzeciej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów.

REKLAMA

Legia Warszawa przegrała z Realem Madryt. Przeczytaj relację z meczu!

Zdawaliśmy sobie sprawę, że Real świetnie gra z kontrataków, ale nie potrafiliśmy temu zapobiec. Kilka razy zbyt łatwo straciliśmy piłkę, a rywale tylko się rozpędzali. Po pierwsze żałuję, że nie udało nam się strzelić bramki jako pierwszym, bo mieliśmy ku temu kilka okazji. Po drugie uważam, że porażka 1:5 była zbyt wysoka. Jednak na tym poziomie o wyniku decydują detale. Do tej pory naszym podstawowym celem było zdobycie bramki. Teraz jest nim pierwsze zwycięstwo. Wracamy do Warszawy bogatsi o nowe doświadczenia - powiedział Magiera.

Obrońca Legii Warszawa Bartosz Bereszyński przyznał, że jego drużyna nie może być zadowolona z wyniku: Rezultat 5:1 jest zbyt wysoki. Mecz przeciwko Realowi zaczęliśmy dobrze. Nie sparaliżował nas fakt, że graliśmy z tak utytułowaną drużyną. Możemy być zadowoleni z postawy naszego zespołu, bo dziś próbowaliśmy grać dużo piłką. Były momenty, że prowadziliśmy grę, a nie ograniczaliśmy się do gry defensywnej. Cieszy nas, że strzeliliśmy bramkę i złapaliśmy jakiś kontakt z rywalem. Niestety, Real wciągnął nas w swoją grę i zaskoczył kontratakami. Mając klasowych napastników gospodarze nie mieli problemów z wykończeniem akcji. Bereszyński dodał: Możemy być jednak zadowoleni, że stworzyliśmy sobie dziś wiele okazji do zdobycia goli. Szkoda, że zawiodła skuteczność.

Pomocnik Legii Vadis Odjidja-Ofoe wyraził żal, że on i jego koledzy z drużyny ponieśli tak wysoką porażkę. Uważam, że zaczęliśmy mecz bardzo dobrze. Nie przestraszyliśmy się silniejszego rywala. Przez pierwsze 20 minut mieliśmy kilka dobrych okazji do zdobycia bramek. Niestety, zabrakło nam szczęścia w finalizacji ataków. Popełniliśmy z przodu zbyt wiele błędów, które Real wykorzystał szybkimi kontratakami. Dziś w naszych szeregach szwankowała trochę komunikacja. Popełniliśmy kilka błędów. Wprawdzie były one drobne, ale miały wpływ na naszą wysoką porażkę - powiedział Odjidja-Ofoe.

Komentarza po meczu udzielił też pomocnik Legii Michał Kopczyński. Cieszę się, że udało mi się zagrać we wtorkowym meczu nieco dłużej niż podczas mojego debiutu w Lidze Mistrzów przeciwko Sportingowi. Dla każdego piłkarza występ na Santiago Bernabeu jest dużym przeżyciem, dlatego mam satysfakcję, że pojawiłem się na boisku właśnie w meczu z Realem. Z drugiej strony szkoda, że przegraliśmy z rywalem aż tak wysoko - przyznał. Kopczyński uważa, że wynik nie odzwierciedla tego co rzeczywiście działo się na boisku: To zbyt duża różnica bramkowa. Mogliśmy zdobyć przynajmniej trzy bramki. Trzeba jednak pamiętać, że różnica umiejętności między nami a Realem jest bardzo duża. Real, który pozostawiał nam dziś dosyć dużo miejsca, potrafił wykorzystać nasze błędy. My niestety przy kilku sytuacjach podbramkowych mogliśmy być skuteczniejsi i objąć prowadzenie. Zabrakło nam chyba trochę zimnej krwi i wyrachowania pod bramką gospodarzy. Real tymczasem wykorzystywał nasze błędy i przerywał nasze ataki wyprowadzając groźne i skuteczne kontry.

Zadowolony ze swoich podopiecznych był trener Realu Madryt Zinedine Zidane. Przyznał jednak, że "w obronie Królewscy ryzykowali więcej niż zazwyczaj". Czasami jednak tak trzeba zagrać, a w tym spotkaniu zagraliśmy bardziej ofensywnie niż normalnie. Oczywiście zawsze coś można poprawić. Jednak dobrze spisaliśmy się w ofensywie, bo stworzyliśmy sobie wiele sytuacji bramkowych, z których kilka wykorzystaliśmy. Najważniejszy cel, czyli zwycięstwo - osiągnęliśmy. Nie zawsze jest możliwość strzelenia sześciu czy siedmiu bramek. Czasami bardzo dużo wymaga się od Cristiano Ronaldo. We wtorek nie strzelił bramki, ale wypracował dobre sytuacje kolegom - podkreślił Zidane.

/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP
/ Bartłomiej Zborowski (PAP) / PAP

(mal)