Niezwykli ludzie, niezwykłe miejsce i niezwykłe emocje. Runmageddon Sahara przeszedł do historii. Najbardziej ekstremalny bieg przeszkodowy w pustynnej wersji okazał się strzałem w dziesiątkę. A to dopiero początek światowej ekspansji!

REKLAMA

Kiedy planowaliśmy organizację tej imprezy, wielu pukało się w czoło. Jednak dzięki determinacji wielu ludzi udało się zrobić coś wyjątkowego - powiedział Jarosław Bieniecki, prezes i twórca Runmageddonu, zaraz po ukończeniu ostatniego etapu.

Runmageddon to cykl najbardziej ekstremalnych biegów przeszkodowych, odbywający się do tej pory jedynie na polskiej ziemi. Cieszy się jednak tak dużym zainteresowaniem, że organizatorzy szukają rozwiązań, by nie tylko zadowolić najwierniejszych fanów, ale również sprostać oczekiwaniom nowych uczestników. Takim projektem był właśnie bieg na południowych piaskach Maroka.

Przez trzy dni czterdziestu czterech śmiałków rywalizowało na dwóch dystansach - 50 i 100 km. Oprócz morderczej temperatury, przekraczającej 30 stopni Celsjusza, musieli zmagać się z licznymi przeszkodami. Nie tylko tymi naturalnymi, jak piasek czy skały, ale również i konstrukcyjnymi, znanymi z polskich edycji Runmageddonu. Trzeba było wykazać się wyjątkową sprawnością fizyczną i mocnym charakterem.

Jako pierwszy linię mety w formule Sahara 50 przekroczył Jarosław Bieniecki. Patrzę na tych szczęśliwych ludzi, którzy właśnie odebrali medale i mam świadomość, że zrobiliśmy coś wielkiego. Jestem dumny z zawodników oraz z całej ekipy, która zorganizowała tę imprezę. To są wariaci, pozytywnie zakręceni kosmici. Wszyscy wykonali kawał dobrej roboty. Każdy z nich potwierdzi, że był to spektakularny event - powiedział prezes i twórca Runmageddonu.

Wyzwanie na tym samym dystansie, dzięki wsparciu 4MOVE, podjął m.in. Jerzy Dudek, były bramkarz reprezentacji Polski, zajmując ostatecznie 5. miejsce. Ten medal znaczy dla mnie bardzo dużo, bo pokonałem kilka własnych słabości. Ja specjalnie nie lubię biegać, nie jestem maratończykiem. Tutaj mogłem się sprawdzić w nieco innych warunkach. Świetna atmosfera, mnóstwo fajnych ludzi, którzy cały czas wspierają się podczas biegu. To dodaje energii, motywuje do jeszcze większego wysiłku - przyznał zawodnik 4MOVE Team.

W formule 100 bezkonkurencyjny okazał się Daniel Stroinski z drużyny RMF 4RACING Team, zwyciężając na wszystkich etapach. Rywalizacja dobiegła końca w sobotę, dzień później uczestnicy przenieśli się do Agadiru, gdzie wystartowali w biegu przyjaźni. Zaraz potem odbyła się ceremonia zakończenia. Był też czas na świętowanie niewątpliwego sukcesu.

Chciałbym przekazać wszystkim niezdecydowanym, że nie ma się czego bać. Każdy może znaleźć tu coś dla siebie. Byli z nami profesjonaliści, którzy bardzo ciężko pracują, by znaleźć się w czołówce. Nie zabrakło jednak i takich, którzy po prostu pragną pokonać własne ograniczenia. Przyjeżdżajcie, a przeżyjecie niesamowitą przygodę - dodał Jerzy Dudek.

Na Saharę Runmageddon powróci już w marcu przyszłego roku. Ruszyły właśnie zapisy na kolejną edycję. To dopiero nasz pierwszy raz poza granicami kraju, a już zakończony potężnym sukcesem. Jeśli popatrzymy na polskie organizacje sportowe, to tylko KSW robi imprezy za granicą i też jedną rocznie. My planujemy ich więcej. Zaczynamy od Afryki, ale będziemy eksplorować kolejne miejsca na świecie - zapowiedział Jarosław Bieniecki.

Więcej informacji na temat wydarzenia można uzyskać pod adresem sahara.runmageddon.pl.

Wyniki:

Sahara 50:

1. Jaro Bieniecki

2. Jakub Tarnacki

3. Krystian Kasprzak

Sahara 100:

1. Daniel Stroinski

2. Piotr Dybowski

3. Daniel Połatyński