"Brak słów. Tylko gwizd" - tak wczorajszy występ Spartaka Moskwa na własnym boisku w rewanżowym meczu Ligi Europejskiej z Legią Warszawa podsumowuje "Sowietskij Sport". Wtóruje mu rządowa "Rossijskaja Gazieta", która pisze o "bezbronnym Spartaku". Natomiast "Sport-Express" podpowiada właścicielowi moskiewskiego klubu - wiceprezesowi giganta naftowego Łukoil Leonidowi Fiedunowi, by w końcu zrezygnował z usług trenera Walerija Karpina.

REKLAMA

Legia wstawiła Spartakowi termometr tam, gdzie trzeba. I słupek rtęci wykazał utratę sił. A w przypadku obrony - zgon - pisze "Sport-Express" i dodaje: 2:3 - napisali goście na karteczce przyczepionej nam do nogi. W tłumaczeniu z polskiego oznacza to: "Żegnaj Europo!". Dziennik wskazuje też, że Spartak zostawił kibiców bez co najmniej sześciu meczów międzynarodowych, przegrywając z rywalem, który wyraźnie ustępował mu klasą, nazwiskami i budżetem.

Z kolei "Kommiersant" wybija w tytule: "Rywal Spartaka dotarł do Europy przez Moskwę". Podobnie swoją relację z meczu na stadionie Łużniki tytułuje "Komsomolskaja Prawda": "Polacy nie wpuścili Spartaka do Unii Europejskiej". Polscy piłkarze walczyli do końca i w ostatnich minutach wydarli zwycięstwo - podsumowuje ten wielkonakładowy dziennik.

Jewgienij Łowczew, 52-krotny reprezentant ZSRR, a dzisiaj komentator "Sowietskiego Sportu", określił porażkę Spartaka w dwumeczu z Legią jako "haniebną" i "poniżającą". Drużyna z takimi ambicjami i taką armią kibiców nie ma prawa tak grać - podkreślił.

W ocenie "Sowietskiego Sportu", gol Michała Kucharczyka "podciął skrzydła Spartakowi". A Polacy - przeciwnie - poczuli zapach krwi i odważnie wdali się w otwarty futbol. Rzeczywiście nie mieli nic do stracenia - ocenia gazeta. Odnotowuje też, że do Moskwy dotarło zaledwie około 50 kibiców z Polski: Fani Spartaka poczekali aż oponenci zajmą wyznaczony dla nich sektor. Potem sięgnęli do specjalnie przygotowanego na tę okazję repertuaru. Składał się z zaledwie dwóch słów: "Legia - k...!". Do tego się ograniczyli.

Dobitnie "Sowietskij Sport" opisuje finał widowiska na Łużnikach: Piłkarze Spartaka ze spuszczonym wzrokiem przemknęli przez strefę mieszaną stadionu, a na zewnątrz szybko ukryli się w samochodach z zaciemnionymi szybami. Klubowy autokar, który niektórzy zrozpaczeni fani obrzucili monetami, odjechał pusty, żegnany gwizdem publiczności.