Piłkarze Realu Madryt po raz drugi w tym tygodniu pokonali Barcelonę. Po wyeliminowaniu we wtorek Katalończyków w półfinale Pucharu Hiszpanii, w sobotę mistrzowie kraju wygrali u siebie w 26. kolejce z liderem Primiera Division 2:1.

REKLAMA

W sumie piłkarze obu drużyn zmierzyli się po raz szósty w obecnym sezonie (m.in. po dwa razy w meczach o Superpuchar Hiszpanii i puchar kraju).

W tabeli Barcelona miała przed tym meczem 16 punktów przewagi nad "Królewskimi", ale ostatnio bardziej chwalony był Real. Zwłaszcza po niedawnym zwycięstwie 3:1 na Camp Nou w półfinale Pucharu Hiszpanii.

Oba zespoły nie wystąpiły w najsilniejszych składach. Nie tylko z powodu kontuzji (m.in. Xavi z Barcelony, Iker Casillas z Realu), ale przede wszystkim z uwagi na czekające obie drużyny rewanżowe mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów.

W zespole gospodarzy odpoczywali Xabi Alonso, Mesut Oezil i Gonzalo Higuain, a Cristiano Ronaldo, Sami Khedira i Alvaro Arbeloa weszli na boisko w trakcie drugiej połowy.

Z kolei w ekipie Katalończyków nie zagrali Cesc Fabregas i Carles Puyol.

Pierwsi z gola cieszyli się już w szóstej minucie gospodarze. Do siatki rywali po podaniu Alvaro Moraty trafił Karim Benzema. Wyrównał w 18. minucie Lionel Messi, który po raz kolejny przeszedł do historii hiszpańskiego futbolu.

Dzięki sobotniemu trafieniu Argentyńczyk wyrównał rekord legendarnego Alfredo Di Stefano w liczbie goli zdobytych w "El Clasico" - 18.

Największe emocje czekały kibiców w Madrycie od 57. minuty, gdy na boisku pojawił się Ronaldo. Portugalczyk ożywił grę swojego zespołu, m.in. dwukrotnie był bliski zdobycia bramki z rzutu wolnego (raz trafił w poprzeczkę). Niemal każde jego dotknięcie piłki oznaczało dla rywali kłopoty.

W 82. minucie kibice na Santiago Bernabeu mieli ogromne powody do radości. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Chorwata Luki Modrica najwyżej do piłki wyskoczył Sergio Ramos i efektownym strzałem głową zapewnił Realowi prowadzenie.

W ostatniej minucie doliczonego czasu gry doszło do kontrowersyjnej sytuacji. W pole karne gospodarzy wpadł Adriano, który upadł po starciu z Sergio Ramosem. Wydawało się, że gościom należy się rzut karny, ale sędzia nakazał grać dalej. Wkrótce potem zakończył spotkanie i pokazał czerwoną kartkę (w następstwie dwóch żółtych) najbardziej protestującemu bramkarzowi gości Victorowi Valdezowi.