"To był dobry mecz, choć trochę szkoda, bo Na Li grała jednak lepiej od Azarenki i to ona powinna wygrać ten finał. Trochę miała pecha" - powiedziała Agnieszka Radwańska po finale wielkoszlemowego turnieju Australian Open. Białorusinka Wiktoria Azarenka pokonała na twardych kortach w Melbourne Chinkę Na Li 4:6, 6:4, 6:3.

REKLAMA

Z tego co widziałam, to kontuzje Na Li wynikały przede wszystkim z przemęczenia. Tak jak ja grała dwa turnieje przed Australian Open, a wykręcanie się stawów skokowych to klasyczny objaw zmęczenia wynikającego z dużych przeciążeń. Widać było, że jednak ma w nogach kilka meczów od początku roku - podkreśliła Radwańska.

Moje starty w Australii? To był naprawdę udany wyjazd. Nigdy jeszcze w karierze nie wygrałam 13 meczów z rzędu, ani dwóch turniejów przed Australian Open, więc z tego się cieszę. Natomiast co do samego Melbourne, to na pewno szkoda, bo po raz kolejny zatrzymałam się w tym samym miejscu. Jednak przegrałam w ćwierćfinale z zawodniczką, która faktycznie reprezentuje teraz najwyższy poziom. Nawet dzisiaj, mimo urazów, widać było, że jest w formie - mówiła Polska o swoim starcie w Australian Open. Teraz przez kilka dni jestem w Krakowie, gdzie jak zawsze trenuję na miejscu. W przyszłym tygodniu lecę do Izraela na Fed Cup, a zaraz po nim gram turnieje w Dausze i Dubaju - dodała.

Azarenka: To były wspaniałe dwa tygodnie

Swoją wygraną w turnieju Australian Open skomentowała Azarenka: Niestety, czasami trzeba przejść przez ciężkie momenty, aby osiągnąć wielkie rzeczy. Ja takich doświadczyłam, dlatego to trofeum jest dla mnie tak ważne. To były dla mnie wspaniałe dwa tygodnie. Zawsze będę miała w pamięci wspomnienia z tego kortu, pozostaną w moim sercu. Gratuluję Na Li. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze w wielu finałach.

Jej rywalka Na Li powiedziała zaś po meczu: Po pierwsze, gratulacje dla Wiktorii. Bardzo dobrze mi się tutaj grało. Dziękuję całemu mojemu zespołowi, choć dwa tygodnie temu naprawdę nienawidziłam ich za to, że tak mocno na mnie naciskali. Dziękuję również wszystkim fanom za duże wsparcie. Wiem, że nie jestem już młoda, ale muszę przyznać, że już nie mogę się doczekać przyszłorocznej rywalizacji tutaj.