Przed sezonem wakacyjnym warto zapoznać się z przestrogami, których nie znajdziecie w przewodnikach. W dzisiejszych Faktach zdradzimy, jakie pułapki czyhają na turystów wybierających się w podróż po Europie.

REKLAMA

Berlin

W Berlinie niespodzianki zdarzają się bardzo rzadko, ale turyści zwiedzający stolicę Niemiec mogą niemile zdziwić się np. podczas kupna biletu komunikacji miejskiej. Na stacjach metra czy kolejki miejskiej grasują grupy oszustów, które sprzedają podrabiane bilety. Ich kupno grozi karą w kilkuset euro i kłopotami z policją. Berlińskie przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej przestrzega, by bilety kupować wyłącznie w automatach.

Berlińska policja przypomina natomiast, by osoby korzystające z samochodów, parkowały je wyłącznie w wyznaczonych miejscach i co ważne – zawsze w kierunku jazdy. Kto złamie tę zasadę, musi liczyć się z mandatem 30 euro. Posłuchaj relacji naszego berlińskiego korespondenta Tomasza Lejmana:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Rzym

Podróż komunikacją miejską w Wiecznym Mieście to swoista "droga przez mękę". W stolicy Włoch lepiej w ogóle nie korzystać z autobusów, ponieważ czasami trzeba na nie czekać nawet godzinę. Z powodu ogromnych korków rzymskie autobusy kursują „stadami” i często zdarza się, że na przystanek podjeżdżają nawet trzy z tym samym numerem. Sprawnie działają tutaj tylko tramwaje i metro.

Zwiedzając Rzym trzeba także uważać na taksówki. Zamawiając je przez telefon, należy pamiętać, że do kosztu kursu należy doliczyć koszt związany z dojazdem taksówki pod dom czy hotel. Włoscy taksówkarze znani są ze swojego ignoranckiego stosunku do klientów. Zdarza się, że odjeżdżają bez słowa, kiedy uznają, że klient zamierza pojechać w stronę, która im kompletnie nie pasuje. Z zakorkowanego Rzymu relacjonuje Agnieszka Milczarz:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Hiszpania

W Hiszpanii szczególnie uważni muszą być turyści, podróżujący środkami komunikacji miejskiej. Pamiętać należy bowiem, by wsiadać do autobusu drzwiami obok kierowcy. Jeżeli nie zastosujemy się do tego zwyczaju, musimy się liczyć z posądzeniem o chęć jazdy na gapę.

Odwiedzającym Hiszpanię radzimy także unikać kawiarni i barów w miejscach, które przyciągają wielu turystów, jak choćby Muzeum Prado. Kawa jest tam bowiem kilka razy droższa. W kłopoty może wpędzić również chęć wręczenia kelnerowi napiwku. W Katalonii jest to dozwolone dopiero w porze poobiedniej, zaś w Kraju Basków napiwek jest w ogóle źle widziany.

Lato to w Hiszpanii to czas masowej mobilizacji kieszonkowców. Ich ofiarami co roku pada kilkanaście tysięcy turystów. Przemieszczający się pociągami czy metrem muszą zachować szczególną czujność – złodzieje przebierają się za turystów, bądź podróżują w eleganckich garniturach. Posłuchaj rad naszej korespondentki, Ewy Wysockiej:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio