Hokeiści Los Angeles Kings po raz drugi pokonali New York Rangers w finale ligi NHL. We własnej hali wygrali po dwóch dogrywkach 5:4. W tej chwili prowadzą w play off 2-0, a rywalizacja o Puchar Stanelya toczy się do czterech zwycięstw.

REKLAMA

Mecz miał bardzo podobny przebieg do środowej, inauguracyjnej konfrontacji. Ponownie rozpoczął się od dwóch bramek dla gości. W 11. minucie Jonathana Quicka pokonał Ryan McDonagh, a w 19. Norweg Mats Zuccarello.

W drugiej tercji obie drużyny strzeliły po dwie bramki. Gospodarze dwukrotnie zmniejszyli straty po trafieniach Jarreta Stolla i Williego Mitchella, ale rywale odpowiedzieli golami Martina St. Louisa i Dericka Brassarda.

To, co nie udało się Kings w drugiej, zrealizowali w trzeciej tercji. Szwedzkiego bramkarza gości Henrika Lundqvista pokonali kolejno Dwight King i Słowak Marian Gaborik, który uzyskał 13. gola w play off. Od 48. minuty było 4:4.

Taki rezultat przetrwał prawie... 43 minuty. Dopiero w połowie drugiej dogrywki kapitan Królów Dustin Brown zdołał umieścić krążek w bramce Rangers.

Jak wyliczyli statystycy NHL, zespół z Los Angeles nie był na prowadzeniu już od prawie 230 minut. Ostatni raz wygrywał w trzeciej tercji szóstego spotkania z Chicago Blackhawks w finale Konferencji Zachodniej. W każdym z kolejnych trzech meczów wyłącznie "gonił" wynik, a mimo to za każdym razem zjeżdżał z lodu jako zwycięzca.

Jeśli marzy się o Pucharze Stanleya, trzeba umieć wychodzić z opresji - podkreślił szkoleniowiec Kings Darryl Sutter. Jego drużyna jest pierwszą w historii, która wygrała w play off kolejne trzy mecze, choć w każdym przegrywała już różnicą dwóch goli.

Wszyscy rozwodzą się na tym, w jaki sposób udaje nam się wrócić do gry. A z naszego punktu widzenia ważniejsze jest, co zrobić, by nie musieć odrabiać strat - zauważył zdobywca decydującego gola w ostatnim pojedynku.

Obecny wielki finał jest trzecim z rzędu, w którym dwa pierwsze spotkania kończą się dogrywkami. W 2012 roku oba wygrali Kings, a ostatecznie sięgnęli po trofeum pokonując New Jersey Devils 4-2. Rok później natomiast Chicago Blackhawks i Boston Bruins zanotowali w nich po jednym zwycięstwie.

(edbie)