Arka Gdynia, która w poprzednich rundach wyeliminowała między innymi Polonię Warszawa i Śląsk Wrocław spróbuje sprawdzić kolejną niespodziankę, bo wyeliminowanie lidera Ekstraklasy - Legii Warszawa byłoby sensacją.

REKLAMA

Trener Arki Petr Nemec ma trochę kłopotów. Za żółte kartki pauzują Radosław Pruchnik i Piotr Kuklis, a kolejnych ośmiu zawodników w przypadku obejrzenia dziś żółtego kartonika nie zagra w rewanżu w Warszawie. Do tego kontuzjowany jest napastnik Charles Nwaogu. Maciej Skorża też ma kłopoty kadrowe. Z powodu kontuzji na boisku zabraknie Michała Kucharczyka czy Ivicy Vrdoljaka (ma być gotowy na ligowy mecz z Ruchem). Nadal nie w pełni sił jest Inaki Astiz, a z powodów rodzinnych dopiero dziś do Gdyni dojedzie Danijel Ljuboja.

Serba w pierwszym składzie ma zastąpić Ismael Blanco. Skorża zapewnia, że nie zlekceważy przeciwnika, ale już w sobotę do stolicy na ligowy pojedynek przyjedzie wicelider tabeli - Ruch Chorzów. W tym meczu trener nie będzie mógł skorzystać z Janusza Gola, Artura Jędrzejczyka i Jakuba Rzeźniczaka.

Z pewnością Skorża obawia się ewentualnych kontuzji w meczu z Gdynianami. Legioniści muszą poważnie potraktować dwumecz z Arką, bo niedawno w pojedynkach z innym zespołem z Pomorza zawiedli. Wyeliminowali co prawda Gryfa Wejherowo, ale remis 1:1 przy Łazienkowskiej trzeba nazwać poważną wpadką.

Jedną z najważniejszych postaci w klubie z Gdyni jest obecnie Tomasz Jarzębowski - wychowanek Legii. "Jarza" nie ukrywa, że bardzo ucieszył się z wyników losowania, bo chce zagrać na nowym stadionie warszawskiej drużyny. Żeby jego marzenie się spełniło, nie może dziś obejrzeć żółtej kartki.

Blisko finału rozgrywek jest już wspomniany już wicelider tabeli Ruch Chorzów, który pokonał u siebie Wisłę Kraków 3:1. "Niebiescy" potwierdzili formę przed zbliżającym się meczem z Legią. Może się okazać, że właśnie te dwie drużyny rozstrzygną pomiędzy sobą walkę o mistrzostwo kraju, a także krajowy puchar.