Polska przegrała 0:2 w Chorzowie ze Szwecją w meczu 4. grupy eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy Euro 2004. Bramkę dla szwedzkiej drużyny strzelił Mikael Nilsson i Olof Mellberg. W drugim meczu tej grupy Łotwa pokonała Węgry 3:1.

REKLAMA

Pierwsze 45 minut spotkania przebiegało pod dyktando Szwedów. Już w 3. minucie spotkania goście przeprowadzili składną akcję, w polu karnym znalazło się czterech zawodników w żółtych koszulkach i tylko dwóch obrońców, a bramkę na swoje konto zapisał Nilsson.

Polacy nie potrafili stworzyć zagrożenia pod szwedzką bramką. Brakowało dokładności, a zupełnie zawiódł Lewandowski na prawej pomocy. Mimo tego Polacy mogli wyrównać. Piłkę w pole karne wrzucał Kłos, do główki doszedł Żurawski, ale futbolówka minimalnie minęła słupek szwedzkiej bramki.

W 37. minucie Szwedzi strzelili drugą bramkę. Do dośrodkowanej z rzutu rożnego piłki najwyżej wyskoczył Mellberg i mocnym uderzeniem głową podwyższył wynik na 2:0.

Początek drugiej połowy należał do Polaków, którzy wykazywali dużą chęć do gry, nie potrafili jednak stworzyć sobie klarownych sytuacji bramkowych. Stuprocentową okazję zmarnowali natomiast Szwedzi. Allbaeck znalazł się w sytuacji sam na sam z Dudkiem i nie atakowany przez nikogo nie trafił w bramkę.

Definitywny sygnał do odwrotu dał natomiast kapitan polskiej reprezentacji, Tomasz Hajto, który w 64. minucie w środku boiska uderzył łokciem Allbaecka, za co sędzia wyrzucił go z boiska. Polacy stracili całkowicie koncept na grę, wykorzystali to goście, którzy łatwo przedostawali się pod polską bramkę, dając szansę wykazania się Dudkowi.

Dopiero dokonane przez Janasa zmiany rozruszały chorzowską publiczność. Dużo ożywienia wnieśli szczególnie Kosowski i Rasiak, w kilku sytuacjach w końcówce spotkania tylko dobre interwencje Isakssona uchroniły Szwedów od straty bramki.

Szwedzi odnieśli zasłużone zwycięstwo, w przekroju meczu będąc drużyną lepszą. Choć Polacy mieli przebłyski lepszej gry, było to zdecydowanie za mało, by spotkanie chociaż zremisować. Kolejne eliminacje można już uznać za nieudane. Jak przebiegała walka biało-czerwonych z piłkarzami Trzech Koron i co ten wynik oznacza dla naszej drużyny o tym reporter RMF Piotr Salak:

Zobacz mecz minuta po minucie na stronie www.interia.pl

Od 72 miesięcy Skandynawowie nie zaznali goryczy porażki w meczu o punkty jakichkolwiek eliminacji. W tym czasie rozegrali 27 spotkań, z których 22 wygrali, a pięć zremisowali. Strzelili 51 bramek, a stracili zaledwie sześć. Wikingom nie dali rady m.in. Anglicy, Bułgarzy i Turcy.

Grupa 4. Tabela

1. Szwecja 7 14 7-2

2. Łotwa 7 13 9-6

3. Węgry 7 11 14-7

4. Polska 7 10 9-6

5. San Marino 8 0 0-30

Paradoksalnie jednak nawet przegrana ze Szwecją nie odbiera biało-czerwonym nadziei na zajęcie drugiego miejsca w grupie, co pozwoliłoby na grę w barażach. Za miesiąc Polacy muszą pokonać Węgrów i liczyć na wygraną Szwecji z Łotwą. Łotyszom remis w ostatnim meczu ze Szwedami w Sztokholmie zapewni drugie miejsce w grupie, niezależnie od wyniku potyczki Polaków z Węgrami.

Mecze do rozegrania: 11 października: Węgry-Polska, Szwecja-Łotwa.

09:30