Znany z ekstremalnych wyczynów 24-letni Andrzej Bargiel podejmie próbę szybkościowego wejścia na czwarty szczyt Ziemi Lhotse (8516 m). Zdaniem współpracujących z wyprawą Polskiego Związku Alpinizmu Szerpów, zakopiańczyk jest w stanie znacznie poprawić rekord.

REKLAMA

Dotychczasowy przebieg naszych działań wskazuje, że bardzo prawdopodobne jest pobicie rekordu przez Andrzeja i ustanowienie go na poziomie 16 godzin z bazy (5300 m) do wierzchołka. Oby tylko pogoda sprzyjała. Na razie warunki są bardzo dobre - przekazał kierownik ekspedycji Artur Hajzer.

Szerpowie twierdzą, że Polak nie jest w stanie iść... tak wolno

Przy zakładaniu obozów (pierwszy na wysokości 6000 m, drugi na 6400 m, trzeci na 7100 m, czwarty na 7850 m) Bargiel pokonywał odległości między nimi w średnim czasie 2,5 godziny. Stąd uważamy, że 16 godzin wspinaczki jest prognozą realną. Inaczej twierdzą Szerpowie, którzy poznali się już na mocy Andrzeja i przewidują, że wejdzie on na szczyt w czasie poniżej 10 godzin. Jeszcze chwila i będą zakłady... - dodał zdobywca sześciu ośmiotysięczników.

Bargiel przyznał, że lubi ekstremalne wyzwania i zabrał ze sobą także narty. Może uda mi się zjechać z któregoś miejsca z Lhotse. W maju, kiedy nie powiódł się atak na szczyt Manaslu (8156 m) z powodu silnego wiatru i obfitych opadów śniegu, zjechałem z wysokości 7600 m do bazy na 4800 m w godzinę - powiedział trzykrotny mistrz Polski w narciarstwie wysokogórskim, trzeci zawodnik Pucharu Świata w 2009 roku.

Dotychczasowy rekord na Lhotse to wynosi niecałe 24 godziny

Rekord wspinaczki z bazy na szczyt Lhotse wynosi 23 godziny 50 minut i należy do Carlosa Carsolio, który 4 października skończy 50 lat. Meksykański alpinista w 1996 roku, jako czwarty na świecie, a pierwszy na amerykańskim kontynencie, zdobył wszystkie 14 ośmiotysięczników i tym samym Koronę Himalajów. Miał wówczas 33 lata i do tego osiągnięcia doszedł w ciągu 11 sezonów. Nikomu dotychczas nie udało się tego dokonać w tak młodym wieku.

Uczestnicy wyprawy na Lhotse mają założone i wyposażone w sprzęt oraz żywność cztery obozy. Droga na wierzchołek ubezpieczona jest 4 tysiącami metrów lin poręczowych. Na kilkudniową regenerację sił przed atakiem szczytowym siedmioro polskich alpinistów zeszło tysiąc metrów poniżej bazy do wsi Dingboche (4350 m).