Piotr Chrapkowski ma olbrzymie zastrzeżenia do pracy arbitrów, prowadzących półfinałowy mecz mistrzostw świata piłkarzy ręcznych Polska - Katar (29:31). "Od początku meczu trzymali rękę na pulsie" - powiedział rozgrywający reprezentacji biało-czerwonych.

REKLAMA

W katarskiej telewizji wycięto scenę, dając w tym momencie przebitki na publiczność, po zakończeniu półfinałowego spotkania, w której Piotr Chrapkowski wymownym gestem pokazuje wypłacanie gotówki arbitrom.

To nie był gest wypłacania premii, ale niczego nie żałuję. Ci panowie nie powinni już nigdy prowadzić spotkania (Nenad Nikolic i Dusan Stojkovic z Serbii). Od początku meczu trzymali rękę na pulsie - powiedział przekornie rozgrywający reprezentacji. W bezpośrednim przekazie transmitowanym do biura prasowego zachowanie polskiego zawodnika było w całości sfilmowane.

Dla wszystkich było jasne, co ten gest oznaczał - nieuczciwe potraktowanie przez arbitrów zespołu biało-czerwonych. Na pomeczowej konferencji prasowej, w trakcie gdy hiszpański trener Katarczyków Valero Rivera chwalił swoją drużynę, na sali słychać było gdzieniegdzie tłumiony śmiech. To dziennikarze m.in. z Niemiec i Austrii tak reagowali, bo oni przeżyli to na własnej skórze we wcześniejszych fazach turnieju.

Chrapkowski podał kilka, tylko najbardziej spektakularnych przykładów złego sędziowania.

Od pierwszych minut nie pozwolili nam odskoczyć. Przy stuprocentowej skuteczności po 20 minutach prowadziliśmy tylko dwoma bramkami. Dostaliśmy wtedy dwie kary, a w tym przypadku nie powinniśmy dostać nawet żółtej kartki. To wszystko podcina skrzydła. Potem rywale kilka bramek rzucili. Saric zaczął bronić i każda próba dojścia gospodarzy kończyła się albo karą, albo gwizdkiem. Gadżetowi (Adam Wiśniewski - PAP) zagwizdali kroki gdy leżał. Rywalom w zamian nie zagwizdali dwóch przekroczeń linii, jednego rzutu podpartego. Ostatni karny był z kapelusza. Sędziowie pilnowali wyniku - przypomniał.

Chrapkowskiemu nie przeszkadza, że w drużynie katarskiej mało jest rdzennych obywateli tego kraju. Jednak nie może zgodzić się z nieuczciwym jego zdaniem sposobem wygrywania.

Jak chcą grać dla Kataru, czują się Katarczykami, to mi to nie przeszkadza. Ale jeśli wygrywają, to chciałbym żeby byli lepsi, ale na boisku - dodał 26-letni zawodnik Vive Tauronu Kielce.

Według Chrapkowskiego od razu było wiadomo, już po pierwszych reakcjach arbitrów, że będą faworyzować drużynę organizatorów turnieju. Nie spodziewał się, że aż do tego stopnia.

Od początku tego się spodziewałem, że będą gospodarskie gwizdki, ale gospodarskie gwizdki, a drukowanie to jest zupełnie coś innego. Nasza obrona nie była należycie szczelna, ale jak mogła być, skoro każdy kontakt z rywalem, który podrywa nogi to były dwie minuty. Ciężko się gra w takich warunkach, gdy nie można dotknąć przeciwnika. Ich obrotowy regularnie bił nas po twarzy, a dostał tylko jedną karę i to w drugiej połowie, kiedy już dawno należała mu się czerwona kartka
- podkreślił.

W finale reprezentant Polski stawia zdecydowanie na Francuzów.

Sportowo Francuzi są lepsi o dziesięć bramek od Katarczyków, więc mam nadzieję, że ktoś się zreflektuje, i wyznaczy sędziów, którzy nie będą drukować
- podsumował Chrapkowski.