"Kiedy dorastałem w Johannesburgu, moja mama patrząc na mojego brata zakładającego buty powiedziała: "Ty załóż buty, a Ty załóż swoje nogi". To był ostatni raz kiedy rozmawiałem o moim kalectwie" - powiedział Oscar Pistorius z RPA. 24-latek biega na protezach z włókien węglowych i od lat wzbudza kontrowersje. Dzisiaj wystartuje w Memoriale Kamili Skolimowskiej.

REKLAMA

Mistrzostwa świata w koreańskim Daegu były pierwszymi w historii, w których wystartowała osoba z amputowanymi nogami. Pistorius nie zdołał jednak włączyć się do walki o medale - odpadł w półfinale. Myślę, że każdy zmaga się z różnymi formami niezdolności - czy to fizycznymi czy to psychicznymi, ale są miliony rzeczy, na których możemy się skupić, żeby nie myśleć o naszej niezdolności - mówi sportowiec.

Pytany o to, czy uważa, że dzięki protezom ma przewagę nad zdrowymi biegaczami odpowiedział, że zdaje sobie sprawę, że nie jest narażony na takie urazy, jak oni. Podkreślił jednak, że bieganie wymaga od niego "pełnej kontroli i ćwiczeń". Jest dużo mięśni, które muszą zastąpić mięśnie, których nie mam- dodał. 24-latek podkreśla, że jest realistą i nie wierzy, że może pobić rekord świata. Jego celem jest udział w przyszłorocznych igrzyskach w Londynie i "złamanie" granicy 45 sekund.

Oscar na pewno wkłada w bieg wielki wysiłek - tak samo, jak my. Trzeba podziwiać go za to co robi, bo na pewno nie ma łatwo- podkreśla mistrz Europy na 800 m z Barcelony z 2010 roku Marcin Lewandowski.

Mnie to nie przeszkadza, bo Pistorius nie startuje w mojej konkurencji. Być może byłoby inaczej, gdyby jednak biegał ze mną - nie ukrywa olimpijczyk z Pekinu.

Dyrektor pracowni protetycznej Marek Pękala, który robił protezy dla wielu sportowców uważa, że żadne stopy, "choćby były ze złota", nie zastąpią zdrowych. Trzeba podziwiać tych ludzi. Oby wszyscy mieli taki charakter, jak ci sportowcy niepełnosprawni - skomentował.