Już w środę reprezentacja Polski w siatkówce rozpocznie swoje zmagania w turnieju finałowym Ligi Światowej w Krakowie. Będzie to ostatni poważny sprawdzian przed igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro. Nasi zawodnicy podkreślają, że nie popełnią tego błędu co cztery lata temu, kiedy dali z siebie wszystko podczas Final Six w Sofii i zabrakło sił na igrzyskach w Londynie. "Eksplozja formy ma być widoczna w Brazylii, ale mamy ambicja nie pozwali przejść obok tych meczów obojętnie" mówił w rozmowie dla RMF FM, Piotr Nowakowski.

REKLAMA

Jan Kałucki, RMF FM: Czy łatwo się przygotować do igrzysk olimpijskich i jednocześnie turnieju finałowego Ligi Światowej?

Piotr Nowakowski: Rzeczywiście nie jest łatwo. Głównym celem są igrzyska olimpijskie, przygotowania do turnieju w Brazylii trwają praktycznie od początku maja. Nie będę ukrywał, że jesteśmy dość mocno zmęczeni, ale wszyscy doskonale wiedzieli, że to będzie tak wyglądać. Teraz trenujemy trochę lżej, bo szykujemy się do imprezy w Krakowie. Wiadomo, że czekają nas przynajmniej dwa mecze na najwyższym poziomie, a chcielibyśmy zagrać więcej. Już nie możemy się doczekać.

Są różnice między tym co jest teraz, a tym co było cztery lata temu przed igrzyskami w Londynie?

Na pewno ciężko jest zrobić dwie formy szczytowe w jednym sezonie, w krótkim odstępie czasowym - za niecały miesiąc igrzyska w Rio. Ufamy naszym trenerom, że uda się to wszystko poukładać. Cztery lata temu nie było mowy o żadnym odpuszczaniu. Jak się później okazało.... Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stuprocentowej formie. Nie sądzę również, abyśmy byli gotowi podczas Final Six, choć - i tu pragnę to mocno zaznaczyć - na pewno damy z siebie wszystko. Mam nadzieję, że ta stuprocentowa forma przyjdzie przed tymi najważniejszymi meczami w Rio de Janeiro.

Niektórzy nawet podkreślają, że Liga Światowa będzie takim papierkiem lakmusowym, który pokaże czy wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak na razie 9 meczów i 3 zwycięstwa. Możemy wyciągać jakieś niepokojące wnioski, czy nie powinniśmy niczym się martwić, bo wszelka krytyka będzie trochę wkładaniem kija między szprychy?

Wiadomo, że w rozgrywkach grupowych mogliśmy się lepiej zaprezentować, ale z drugiej strony awans do Final Six mieliśmy już w kieszeni i nie musieliśmy się tak przykładać jak chociażby Serbowie. Chcieliśmy zbudować podstawy do turnieju w Krakowie, a ostateczną formę na Rio. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie przykładaliśmy się do tych meczów - każdy chcieliśmy wygrać. Po prostu czasem brakowało nam trochę siły. Pomijam kwestię turniejów kwalifikacyjnych do Rio. Chodzi mi na przykład o sytuację, gdzie rano przed meczem mieliśmy ciężki trening na siłowni. To nie wpływa korzystnie na nasze granie popołudniu. Ciężko pracowaliśmy i mam nadzieję, że w Krakowie będą widoczne efekty.

Mówiliśmy już o tym co było cztery lata temu, a jak pana zdaniem będzie wyglądało tegoroczne Final Six?

Na pewno każdy zespól będzie walczył na sto procent. Skoro ekipy awansowały do turnieju w Krakowie, to na pewno na tym nie poprzestaną. Poza tym będziemy mieli okazję zmierzyć się z drużynami, które później zagrają w Rio de Janeiro. Myślę, że to będzie jeden z ostatecznych sprawdzianów przed igrzyskami.

Myślę, że szczególnie trzeba zwrócić uwagę na Serbów, którzy na igrzyska nie jadą.

Faktycznie, dla nich Liga Światowa jest imprezą docelową. Ale cztery lata temu to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Pamiętam, że niektóre drużyny nie chciały grać w Final Six. To wyglądało naprawdę komicznie, ale takie były realia. Teraz widać, że najlepsze drużyny dawały z siebie wszystko, aby do tego turnieju finałowego się załapać i zdobyć ten ostatni sprawdzian przed Rio de Janeiro.

Na początku przetestują nas Francuzi i Serbowie - już można powiedzieć nasi dobrzy znajomi. Jak będzie tym razem?

Nasza ambicja nam na pewno nie pozwoli, aby przejść obok tego meczu obojętnie. Poza tym, brzydko mówiąc, "do odstrzału" jest jeszcze dwóch zawodników: libero i środkowy. Ciągle trwa walka o tę pozycję i zawodnicy na pewno będą gryźli parkiet, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Także na pewno nie będzie mowy o żadnym odpuszczaniu. Gramy przed własną publicznością i chcemy się jak najlepiej zaprezentować.

Poza tym ewentualne zwycięstwo będzie też dobre dla was, ponieważ słaba faza grupowa mogłaby mieć zły wpływ na morale.

To prawda. Niektórzy mogliby mieć wątpliwości co do formy. Mam nadzieję, że turniej w Krakowie sprawi, że uda nam się podbudować pewność siebie.

A czy biorąc pod uwagę tę ambicję, o której pan wspomniał - każde miejsce poza medalem będzie porażką, czy wyznaczacie sobie plan minimum jakim jest wyjście z grupy?

Wyjście z grupy byłoby powtórzeniem wyniku z poprzedniego sezonu. Ale tak - w tej chwili skupiamy się na tym, aby przede wszystkim z niej wyjść. Wiadomo, że Serbia i Francja to niewygodni przeciwnicy. Tak jak już mówiłem - Serbowie chcą za wszelką cenę ukoronować ten rok jakimś trofeum. Całą fazę grupową przeszli jak burza - miejmy nadzieję, że trochę się rozluźnili. A jeśli chodzi o Francję, to w fazie grupowej pokazali swoją klasę. Zespół bardzo dobry, nieobliczalny. Poprzedni sezon należał do nich i ciężko jest ich ugryźć. Nie chcę tu stawiać nad naszym zespołem znaków zapytania i mówić, że się kogokolwiek boimy. Podchodzimy do wszystkich z respektem, ale wiemy na co nas stać i wierzę, że wyjdziemy z tej grupy a następnie powalczymy o medale.

No to na koniec zapytam o ten plan docelowy - jak będzie w Rio?

Czekałem na to pytanie. Na razie trochę za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje. Po Lidze Światowej wszystko sobie przeanalizujemy, wyciągniemy wnioski. Powiemy sobie co trzeba podkręcić, a co trzeba zwolnić. Wtedy będziemy wiedzieć na co nas stać, chociaż wiadomo że stać nas naprawdę na bardzo dużo. Mogę jedynie powiedzieć, że każdy w głownie ma myśl, że jedzie do Brazylii po medal. Nasze ambicje są bardzo wysokie, ale jak wiadomo wszystko zweryfikuje boisko.