Piłkarz Trabzonsporu Salih Dursun został zawieszony na trzy mecze i będzie musiał zapłacić grzywnę 13 tys. lirów (4 tys. euro) za... pokazanie sędziemu czerwonej kartki w niedzielnym meczu tureckiej ekstraklasy z Galatasaray Stambuł. Do zdarzenia doszło 86. minucie spotkania, gdy sędzia wykluczył trzeciego z kolei zawodnika drużyny gości Belga Luisa Cavandę.

REKLAMA

Wzburzeni piłkarze z Trabzonu otoczyli arbitra, protestując przeciwko tej decyzji, a Dursun wyrwał mu z ręki i pokazał czerwony kartonik. W rezultacie on także został usunięty z boiska.


Grający w siódemkę Trabzonspor nie był w stanie utrzymać remisu 1:1. Trzy minuty później zwycięskiego gola zdobył dla gospodarzy z rzutu karnego Selcuk Inan.

Dziś wieczorem Salih Dursun pokazał czerwoną kartkę tureckiemu futbolowi. To nie jest sygnał rewolucji, to sygnał odrodzenia - powiedział po meczu prezes Trabzonsporu Muharrem Usta. Zapowiedział, że już wkrótce w butikach klubowych pojawią się koszulki przedstawiające Dursuna z czerwoną kartką w ręku.

To nie pierwszy w ostatnich miesiącach przypadek, gdy osoby związane z Trabzonsporem w oryginalny sposób wyrażają niezadowolenie z pracy sędziów. Pod koniec października poprzednik Usty, Ibrahim Haciosmanoglu oraz kilku członków zarządu klubu byli oburzeni, że arbitrzy nie podyktowali rzutu karnego dla ich drużyny w spotkaniu z Gaziantepsporem (2:2). By dać temu wyraz zamknęli całą obsadę sędziowską na kilka godzin w szatni na stadionie. Wypuszczono ją dopiero następnego dnia rano, gdy z Haciosmanoglu skontaktował się prezydent Turcji. Działacze zostali zawieszeni na dziewięć miesięcy, prezes klubu dodatkowo musiał zapłacić karę w wysokości 53 tys. dolarów, a zespół rozegrał dwa mecze przy pustych trybunach.

(mn)