Agnieszka Radwańska pewnie awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego Australian Open. Rozstawiona z czwórką polska tenisistka pokonała Bojanę Bobusic z Australii 7:5, 6:0. Już w pierwszej rundzie z turniejem pożegnał się Łukasz Kubot, który po pięciosetowym pojedynku przegrał z Hiszpanem Danielem Gimeno-Traverem 7:6 (7-4), 4:6, 0:6, 6:4, 4:6.

REKLAMA

Radwańska rozpoczęła nowy sezon znakomicie. Jeszcze przed Australian Open zdążyła wygrać dwa turnieje - w Auckland i Sydney. Zwyciężyła w dziewięciu kolejnych spotkaniach, w żadnym nie tracąc nawet seta. Trudno więc było spodziewać się, by w starciu z mało znaną Bobusic Polka miała większe problemy. Australijka trafiła do turnieju głównego dzięki dzikiej karcie, którą wywalczyła na turnieju kwalifikacyjnym. W rankingu WTA zajmuje dopiero 307. miejsce - Radwańska jest czwarta.

W pierwszym secie na korcie nie było widać ogromnej przepaści dzielącej obie tenisistki. Wspomagana przez australijską publiczność Bobusic grała odważnie i bez kompleksów. Bardzo szybko przełamała podanie Radwańskiej, jednak Polka równie szybko odrobiła stratę. Potem walka toczyła się cios za cios, a Bobusic imponowała zwłaszcza grą z głębi kortu. Natomiast Radwańska bardzo często próbowała - z powodzeniem - grać skróty.

Bobusic mogła nawet wygrać pierwszego seta, ale w najważniejszych chwilach zabrakło jej doświadczenia i zimnej krwi. Prowadziła 5:4, ale właśnie wtedy zaczęła popełniać coraz więcej niewymuszonych błędów, co bezlitośnie wykorzystała Radwańska. Po 52 minutach pojedynku wygrała pierwszą partię 7:5.

W drugim secie siły i pewność gry całkowicie opuściły Bobusic, a Radwańska niepodzielnie panowała na korcie. Jakby przypomniała sobie niedawny finał turnieju w Sydney, gdzie ograła Dominikę Cibulkovą bez straty gema. Po zaledwie 27 minutach Polka wygrała drugą partię 6:0. W całym spotkaniu Radwańska imponowała skutecznym serwisem i małą liczbą niewymuszonych błędów. Popełniła ich zaledwie 15, przy 40 po stronie Bobusic.

Następną rywalką Radwańskiej będzie Rumunka Irina-Camelia Begu albo Holenderka Arantxa Rus.

Kubot odpadł w pierwszej rundzie

Niestety gorzej od Agnieszki Radwańskiej spisał się Łukasz Kubot - Polak przegrał z Hiszpanem Danielem Gimeno-Traverem 7:6 (7-4), 4:6, 0:6, 6:4, 4:6 w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Australian Open.

Początek meczu na korcie numer 22 był dość obiecujący. Kubot, mimo straty serwisu w trzecim gemie, od razu odrobił straty. Potem rozstrzygnął losy pierwszej partii w tie-breaku 7-4, wykorzystując drugą z trzech okazji.

Drugi set był również wyrównany, ale tym razem w dziesiątym gemie 30-letni Polak, obecnie 76. w rankingu ATP World Tour, nieoczekiwanie przegrał swoje podanie na 4:6. W sumie, od wyniku 4:4, tenisista z Lubina oddał notowanemu na 71. miejscu na świecie rywalowi dziewięć kolejnych gemów, do stanu 0:1 w czwartej partii. Dopiero wtedy zdołał przerwać tę serię.

Kluczowe w tym secie okazało się jedyne przełamanie serwisu Hiszpana w piątym gemie. Kubot tę przewagę "breaka" utrzymał do końca i wyrównał stan meczu.

Decydująca partia była powtórką drugiej. Obaj tenisiści konsekwentnie utrzymywali swoje podania, zanim prowadzący 5:4 Gimeno-Traver zdobył decydującego "breaka" w dwunastym gemie. Wykorzystał pierwszego meczbola po trzech godzinach i 17 minutach walki.

Był to czwarty w karierze singlowy występ Kubota na kortach w Melbourne Park. Najlepszy wynik na nich uzyskał jak dotychczas za pierwszym podejściem - w 2010 roku, gdy doszedł do czwartej rundy. W kolejnym sezonie zdołał tam wygrać tylko jeden mecz, a przed rokiem odpadł również w pierwszej rundzie.