Nasser Al-Attiyah pilotowany przez Matthieu Baumela (Toyota Hilux Overdrive) w drugim przejeździe dzisiejszej próby na poligonie w Drawsku Pomorskim pewnie pokonał dwójkę Polaków – Arona Domżałę pilotowanego przez Szymona Gospodarczyka (Toyota Hilux Overdrive) oraz Jakuba Przygońskiego jadącego w duecie z Tomem Colsoulem (Mini John Cooper Works Rally). Tym samym Katarczyk powiększył swoje prowadzenie nad zawodnikiem ORLEN Team do nieco ponad 4 minut i wykonał bardzo ważny krok w drodze po drugie z rzędu zwycięstwo w ORLEN Baja Poland.

REKLAMA

Poważniejszych problemów uniknął tym razem Aron Domżała, który zameldował się na mecie 215,90-kilometrowego OS 3 Drawsko 2 z drugim najlepszym rezultatem. Dzięki temu piąty zawodnik aktualnej punktacji Pucharu Świata FIA w Rajdach Terenowych awansował na piątą pozycję w generalnej klasyfikacji zbliżając się do Vladimira Vasilyeva.

Na nieszczęściu Krzysztofa Hołowczyca, którego samochód odmówił posłuszeństwa na około 60. kilometrze popołudniowej próby skorzystał czwarty na tym odcinku Bernhard Ten Brinke (Toyota Hilux Overdrive), który awansował do czołowej trójki "generalki".

Z piątym rezultatem do mety trzeciej próby dojechał Vladimir Vasilyev, choć jego strata do lidera wyniosła już 6 minut i 27 sekund. Kolejnym zawodnikiem, który nie krył zadowolenia na mecie był Nicolas Fuchs (HRX Ford), który popisał się szóstym rezultatem. Peruwiańczyk o polskich korzeniach (jego babcia nosiła nazwisko Sierlecki, a mama do dziś mówi w naszym języku) awansował na 7. miejsce w klasyfikacji generalnej podczas debiutu w ORLEN Baja Poland.

9. runda Pucharu Świata FIA w Rajdach Terenowych zbliża się do finałowych rozstrzygnięć. Jutro bowiem na zawodników czekają cztery odcinki specjalne w okolicach gminy Dobra o łącznej długości 58 kilometrów. Zwycięzcę tegorocznej edycji ORLEN Baja Poland poznamy około godziny 14:00.

Udało się nam przejechać odcinek bez żadnych problemów, choć nie było łatwo. Na trasie kryło się wiele głębokich kałuż i miejscami było niesamowicie ślisko. Jutro mamy podobny plan i mamy nadzieję dowieźć prowadzenie do mety - mówił po sobotnim etapie Nasser Al-Attiyah. Z kolei Kuba Przygoński ocenił, że "jest nieźle, choć mogło być dużo, dużo lepiej". Złapaliśmy kapcia i na wymianę koła straciliśmy około 3-4 minuty, gdyż nasz podnośnik nie chciał zadziałać. To duża strata. Pocieszające jest jednak to, że nasze tempo cały czas wygląda bardzo dobrze - podkreślał.

Jak sobotnie zmagania podsumowuje Krzysztof Hołowczyc? Niestety, technika dziś nas pokonała. Jutro przed nami jeszcze trochę kilometrów, jednak o jakimkolwiek dobrym wyniku możemy zapomnieć. Marzenie o zwycięstwie na ten rok musimy odłożyć. Cieszy jednak to, że wciąż mam szybkość i mogę jechać sporo szybciej od chłopaków ścigających się na co dzień. Jest taki moment, kiedy łapiesz odpowiedni rytm. Jechałem szybciej i spokojniej, co w rajdach cross-country jest bardzo ważne. Niestety, technika dziś była górą - zauważył "Hołek".

(mn)