2:0 wygrała reprezentacja Polski w piłce nożnej w meczu towarzyskim z Ukrainą. Bramki zdobyli Krzysztof Piątek i Jakub Moder. Na początku spotkania rzutu karnego dla gości nie wykorzystał Andrij Jarmołenko.

REKLAMA

Polska: Łukasz Skorupski - Robert Gumny (78. Bartosz Bereszyński), Sebastian Walukiewicz, Paweł Bochniewicz, Maciej Rybus (79. Arkadiusz Reca) - Piotr Zieliński (46. Kamil Jóźwiak), Mateusz Klich, Jacek Góralski (62. Karol Linetty), Przemysław Płacheta (84. Sebastian Szymański) - Arkadiusz Milik (62. Jakub Moder), Krzysztof Piątek.

Ukraina: Andrij Łunin - Juchym Konoplia (63. Walerij Bondar), Serhij Krywcow, Mykoła Matwijenko, Bohdan Michajliczenko - Wiktor Kowalenko (76. Serhij Sydorczuk), Jewhen Makarenko, Ołeksandr Zinczenko (56. Ihor Charatin) - Andrij Jarmołenko (46. Marlos), Roman Jaremczuk (46. Junior Moraes), Ołeksandr Zubkow (46. Wiktor Cygankow).

W meczu z Ukrainą reprezentacja Polski wystąpiła w eksperymentalnym składzie. Trener Jerzy Brzęczek już wcześniej zapowiedział, że da odpocząć kilku piłkarzom. Nie zagrali m.in. Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik, Jan Bednarek i narzekający ostatnio na lekki uraz Kamil Grosicki.

Pod nieobecność Lewandowskiego opaskę kapitana założył Arkadiusz Milik. W bramce wystąpił Łukasz Skorupski.

Po raz pierwszy szansę występu w dorosłej reprezentacji otrzymali Robert Gumny i Przemysław Płacheta. Z kolei Paweł Bochniewicz zagrał drugi mecz w kadrze narodowej, a Sebastian Walukiewicz - trzeci.

Trener Ukraińców Andrij Szewczenko, do niedawna jeden z czołowych piłkarzy w Europie, też nie miał komfortowej sytuacji - kilku graczy, głównie z Dynama Kijów, zabrakło z powodów zdrowotnych.

W sumie jednak na "papierze" skład gości wyglądał na dość mocny, co potwierdził początek meczu. Ukraińcy sprawiali wówczas lepsze wrażenie i już 12. minucie mieli szansę objąć prowadzenie. Za faul w polu karnym Bochniewicza na kapitanie Andriju Jarmołence sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany, zmylił Skorupskiego, ale... trafił w słupek.

To nieco ośmieliło piłkarzy Brzęczka, który coraz odważniej atakowali. W 24. minucie groźny strzał Płachety obronił Andrij Łunin.

Golkiper Ukraińców popełnił za to ogromny błąd w 40. minucie. W niegroźnej - wydawało się - sytuacji wybiegł daleko przed bramkę, ale przy próbie wybicia piłki źle w nią trafił, co wykorzystał Krzysztof Piątek. Napastnik Herthy Berlin bez kłopotów trafił z daleka do pustej bramki.

ALE BD LUNINA! Pik odebra Zieliski, podaje do Pitka i ten si nie myli!________39' #POLUKR 1:0 pic.twitter.com/amhOuXHBRT

LaczyNasPilka11 listopada 2020

Druga część rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od ataków Ukraińców. Aktywny był zwłaszcza wprowadzony w przerwie Wiktor Cygankow. Ponownie jednak nic z tej przewagi gości nie wynikało, również dzięki dobrej postawie w bramce Skorupskiego.

Polacy byli bardziej skuteczni. W 62. minucie prowadzili już 2:0 po golu w zamieszaniu podbramkowym, strzelonym przez wprowadzonego na boisko chwilę wcześniej Jakuba Modera. To jego debiutancka bramka w kadrze, udział przy niej miał też Płacheta.

adnie przywita si z boiskiem Jakub Moder! MAMY GOLA I DWA ZERO! _______63' #POLUKR 2:0 pic.twitter.com/Mr4taMjAYl

LaczyNasPilka11 listopada 2020

Mimo przewagi gości do końca wynik już się nie zmienił, a trener Brzęczek po raz kolejny mógł się przekonać, że ma szeroki wybór zawodników. Bez względu na skład, jaki wystawia w ostatnich miesiącach, młodsi gracze nie zawodzą i dają kadrze coraz więcej jakości.

Biało-czerwonych czekają w listopadzie jeszcze dwa mecze. W niedzielę w Reggio Emilia zagrają z Włochami w Lidze Narodów, a na zakończenie zmagań w tych rozgrywkach 18 listopada, znów w Chorzowie, podejmą Holandię.

Ukraińcy z kolei w Lidze Narodów zagrają z Niemcami (14 listopada, Lipsk) i Szwajcarią (17 listopada, Lucerna).

Polacy zmierzyli się z Ukrainą po raz dziewiąty. Bilans był do tej pory wyrównany: trzy zwycięstwa, dwa remisy i trzy porażki. Po raz ostatni grali z nimi w Marsylii, w fazie grupowej Euro 2016. Zwyciężyli 1:0 po trafieniu Jakuba Błaszczykowskiego.