Norweżka Marit Bjoergen, która w grudniu ma urodzić swoje pierwsze dziecko, zapowiedziała, że powróci do rywalizacji już pod koniec marca podczas mistrzostw kraju. Obecnie, mimo zaawansowanej ciąży, utytułowana biegaczka wciąż trenuje.

REKLAMA

Na razie jestem w szóstym miesiącu ciąży i wykonuję indywidualny plan treningowy. Będę to kontynuować aż do momentu, kiedy stanie się to niemożliwe. Sądzę, że po tylu latach regularnego treningu na najwyższym poziomie mój organizm powinien po urodzeniu dziecka bardzo szybko dojść do siebie, więc planuję start w drugiej części mistrzostw kraju - powiedziała Bjoergen w rozmowie z dziennikiem "Aftenposten".

Mistrzostwa Norwegii zostaną rozegrane w dwóch częściach. Pierwsza odbędzie się w Tromsoe na przełomie stycznia i lutego, natomiast druga w Beitostoelen w dniach 31 marca - 3 kwietnia.

Bjoergen dodała również, że choć w obecnej sytuacji są to tylko plany, to w grę wchodzi nawet start w kończącym sezon Pucharu Świata 2015/2016 Tour Canada w dniach 1-12 marca. Termin ten wydaje się w moim przypadku bardzo brutalny, ale wszystko jest możliwe. Gdyby sezon kończył się tradycyjnie w Oslo i Falun, to z pewnością wystartowałabym w zawodach na Holmenkollen - powiedziała.

Sześciokrotna mistrzyni olimpijska i 14-krotna mistrzyni świata jest obiektem badań norweskiej wyższej szkoły wychowania fizycznego (NIH) we współpracy z MKOl. Jej wszystkie treningi i rozwój ciąży są szczegółowo monitorowane przez zespół 16 naukowców z różnych krajów. Kierownikami projektu są rektor NIH Kari Boe i kanadyjski profesor Karim Khan, redaktor naczelny periodyku "British Journal of Sports Medicine". Zespół spotka się pod koniec września w Lozannie na trzydniowej konferencji poświęconej przypadkowi Bjoergen.

Kari Boe podkreśliła, że zbyt dużo kobiet kończy kariery po urodzeniu dziecka, lecz jednocześnie istnieje zbyt mało badań na ten temat. Dlatego Marit Bjoergen jest tak interesująca i celem jest opracowanie systemu treningów dla sportsmenek podczas ciąży - dodała.

Jestem zdecydowana powrócić do wyczynowego uprawiania sportu. Ciąża nie jest przecież chorobą i nie oznacza końca kariery. W dalszym ciągu trenuję z koleżankami z reprezentacji i jedyną odczuwalną zmianą jest ciężar, ponieważ... obecnie jest nas dwoje - skomentowała z kolei przyszła mama.

(edbie)