Wiedziałem, że moja forma nie jest tak zła, jak pokazywałyby skoki w Kuusamo. To był przypadek - mówił Adam Małysz po sobotnich zawodach w Lillehammer. Polak zajął trzecie miejsce i pokazał, że znów należy do grona najlepszych skoczków świata.

REKLAMA

W Lillehammer skakało mi się naprawdę fajnie i jestem bardzo zadowolony z tego weekendu. Oby tak dalej - mówił uśmiechnięty i szczęśliwy Adam Małysz.

Jestem w stanie walczyć z najlepszymi, wiem o tym doskonale, bo pokazuję to, chociażby na treningach - dodał. Dobre skoki udało mi się powtórzyć również w zawodach i z tego trzeciego miejsca mogę być bardzo zadowolony, ale na pewno można coś jeszcze poprawić, coś jeszcze dopracować. Każdy zawodnik dąży do perfekcji.

Chce mi się trochę śmiać, bo w piątek wszyscy mówili, że taka pogoda w Lillehammer nie zdarza się na zawodach - bezwietrznie, lekki mrozik. Mówiłem, że to zazwyczaj cisza przed burzą i dziś faktycznie tak się okazało - stwierdził. Mamy tu piękną zimę, ale nie są to warunki dobre do skakania. Chciałoby się, żeby śnieg tak nie sypał. Wydaje mi się jednak, że były one dziś dosyć równe dla wszystkich skoczków.

Pod skocznią w Lillehammer pojawiło się sporo Polaków. Tak duża liczba kibiców z Polski bardzo cieszy, mogę im tylko podziękować, że przyjechali nas dopingować. A moje trzecie miejsce jest z pewnością również bardzo ładnym prezentem dla żony, która wczoraj obchodziła urodziny - zakończył Małysz.

Na pochwały w Lillehammer zasłużył nie tylko Małysz, ale i pozostali Polacy. Oprócz "mistrza", w serii finałowej rywalizowało jeszcze trzech, co nie zdarzyło się już dawno. Kamil Stoch i Krzysztof Miętus otworzyli w sobotę drugą dziesiątkę, punkty zdobył również Marcin Bachleda. Łącznie ma je w dorobku już pięciu podopiecznych trenera Łukasza Kruczka.

Z powodu złych warunków atmosferycznych (brak śniegu i zapowiadane silne wiatry), Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) odwołała zaplanowane na następny weekend dwa konkursy PŚ w czeskim Harrachovie. Ostateczna decyzja w sprawie ewentualnego przeniesienia zawodów - w poniedziałek, ale bardziej prawdopodobne, że skoczkowie będą mieli przerwę w startach. W tej sytuacji następne zawody odbyłyby się 19 i 20 grudnia w szwajcarskim Engelbergu.

(ASInfo/RMF FM)