W pierwszych meczach 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów FC Barcelona pokonała na wyjeździe Bayer Leverkusen 3:1, a Olimpique Lyon wygrał 1:0 z APOEL-em Nikozja.

REKLAMA

Kibice w Leverkusen liczyli, ich ulubieńcy zdołają zaskoczyć "Dumę Katalonii", która ostatnio gra nieco poniżej oczekiwań. Mimo wszystko faworyt spotkania był tylko jeden i choć gospodarze w pierwszej połowie umiejętnie się bronili to do przerwy 1:0 prowadziła Barcelona. Leo Messi świetnie podał do Alexisa Sancheza. Chilijczyk znalazł się w sytuacji sam na sam i płaskim strzałem po długim rogu pokonał Bernda Leno. Po wznowieniu gry Bayer zdołał wyrównać. Dośrodkowanie Verdana Corluki na bramkę zamienił Michal Kadlec. To jednak nie wybiło z rytmu Barcelony. Drugą bramkę w meczu zdobył Sanchez - tym razem po podaniu Cesca Fabregasa minął bramkarza i strzelił do pustej bramki. Gospodarze mieli dobre sytuacje, ale strzał Renato Augusto wyłapał Victor Valdez, a Gonzalo Castro trafił w słupek. Swoją szansę miał także wprowadzony po przerwie Stefan Kiessling, ale jego strzał głową bramkarz Barcelony także wybronił. W ostatnich minutach emocje opadły, bo trzecią bramkę zdobyli goście. Znajdujący się w bramkowej sytuacji Dani Alves zdecydował się na zaskakujące podanie do Messiego, a ten zdobył 7 gola w tej edycji Ligi Mistrzów.

Tylko jedną bramkę zobaczyli kibice na Stade Gerland. Olimpique Lyon wygrał, ale skromnie i rewanż na Cyprze nie musi być formalnością. Pierwsza połowa przebiegała zdecydowanie pod dyktando gospodarzy. Oddali na bramkę APOELU 13 strzałów, ale Chiotis nie skapitulował. Na początku drugiej połowy, kiedy Ederson oszukał bramkarza APOEL-u piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców. Udało się dopiero w 58. minucie. Alexandre Lacazette zakręcił obrońcami z Cypru, piłka odbiła się jeszcze od jednego z rywali i zmyliła bramkarza. Dominacja Olimpique nie podlegała dyskusji, ale francuski zespół nie potrafił znaleźć sposobu na defensywę APOEL-u. Kolejne ataki przypominały walenie głową w mur.W ostatnich minutach goście nieśmiało próbowali doprowadzić do remisu, ale nie stworzyli żadnej klarownej sytuacji. Mimo porażki Cypryjczycy mogą być zadowoleni. Niewielka strata pozwala im ciągle marzyć o ćwierćfinale. Szczególnie, że rewanż zagrają na własnym stadionie.