Borussia Dortmund zremisowała na wyjeździe z Manchesterem City 1:1 w meczu 2. kolejki piłkarskiej Ligi Mistrzów. Wynik spotkania otworzył w 61. minucie Marco Reus, a w 90. minucie wyrównał z rzutu karnego Mario Balotelli.

REKLAMA

Zdajemy sobie sprawę z tego, że Manchester to bardzo dobra drużyna. Ale wiemy, jak zagrać, by osiągnąć sukces - mówił przed meczem trener Borussii. Jurgen Klopp postawił w ataku na Roberta Lewandowskiego, który nie zagrał w ligowym spotkaniu przeciwko Borussii Moenchengladbach. W wyjściowym składzie pojawili się także Błaszczykowski i Piszczek. Z kolei trener Manchesteru Roberto Mancini postawił w ofensywie na Dzeko i Aguero. Na ławce rezerwowych zasiadł zaś Mario Balotelli.

Początek meczu przebiegał pod wyraźne dyktando gospodarzy, którzy imponowali statystyką posiadania piłki. Mieli też kilka doskonałych sytuacji do strzelenia bramki. Już w pierwszej minucie groźnie uderzał Nasri, ale piłkę wybił Weidenfeller. W 9. minucie w polu karnym znalazł się Zabaleta, ale po jego strzale piłka wylądowała na trybunach. Dortmundczycy próbowali ataków, ale osamotniony Lewandowski nie był w stanie wiele zdziałać.

W 28. minucie żółtą kartkę zobaczył Vincent Kompany. Obrońca Manchesteru celowo zatrzymał kontratak Borussii. Chwilę później kontuzji doznał Javi Garcia, którego zmienił Rodwell. W tym momencie przewaga gospodarzy nie była już tak widoczna, a piłkarze Kloppa atakowali coraz śmielej. Świetnej okazji nie wykorzystał Mario Goetze, którego strzały dwukrotnie obronił Joe Hart. Przy drugiej próbie bramkarzowi City pomogła także poprzeczka.

W końcówce pierwszej połowy ładnie dośrodkował Błaszczykowski, ale Lewandowski nie sięgnął piłki. Chwilę później Manchester powinien prowadzić 1:0, ale Silva z kilku metrów nie trafił w pustą bramkę. W doliczonym czasie pierwszej połowy Lewandowski rozegrał świetną akcję z Gundoganem, ale strzał tego drugiego obronił Hart.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście z Dortmundu. Wreszcie pokazał się Błaszczykowski, który w 54. minucie świetnie podał do Piszczka, a ten znalazł w polu karnym Goetzego. Ten strzelił, ale Hart po raz kolejny popisał się znakomitą interwencją. Robert Mancini, widząc, co się dzieje na boisku, zdecydował się na zmianę. W miejsce Nasriego na murawie pojawił się Kolarov. Chwilę później to właśnie on groźnie szarżował, Błaszczykowski próbował go zatrzymać, niestety nieprzepisowo. Polski pomocnik zobaczył żółtą kartkę.

Po godzinie gry przewaga Borussii była coraz wyraźniejsza i w końcu przyniosło to efekty. Gracze Manchesteru stracili piłkę na własnej połowie, przejął ją Reus, który minął dwóch zawodników, wbiegł w pole karne i w sytuacji sam na sam pokonał Harta. Chwilę później mógł podwyższyć na 2:0, ale tym razem pojedynek wygrał bramkarz Manchesteru. Napór Borussii był jednak coraz większy. Po sporym zamieszaniu w polu karnym City piłka trafiła przed linię do Gundogana, który potężnie strzelił, ale Hart znów był górą.

Piłkarze z Manchesteru grali coraz bardziej nerwowo. Dla nich strata punktów w tym meczu oznaczałaby bardzo trudną sytuację w grupie. W pierwszym spotkaniu podopieczni Manciniego przegrali przecież na Santiago Bernabeu z Realem Madryt. Nerwowość nie szła w parze ze skutecznością, choć Aguero kilka razy mógł zaskoczyć Weidenfellera. W 76. minucie wynik meczu mógł ustalić Lewandowski - dostał świetne podanie w pole karne, miał przed sobą tylko Harta, ale posłał piłkę obok słupka.

W 81. minucie na boisku pojawił się Balotelli. I był to strzał w dziesiątkę. Kilka minut później ręką w polu karnym Borussii zagrał bowiem Subotic i sędzia podyktował rzut karny dla Manchesteru. Do piłki podszedł właśnie Balotelli i pewnym, płaskim strzałem pokonał Weidenfellera. A więc remis 1:1.

Sędzia doliczył jeszcze cztery minuty. W tym dodatkowym czasie gry groźnie strzelał Lewandowski, ale Hart wybił piłkę na rzut rożny. Wynik nie uległ już zmianie.