Legia Warszawa w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej. W rewanżowym spotkaniu rundy drugiej piłkarze Henninga Berga wygrali na wyjeździe z rumuńskim FC Botosani 3:0. A ponieważ również w pierwszym meczu, przy Łazienkowskiej, zanotowali zwycięstwo - 1:0, teraz mogą cieszyć z awansu. W zupełnie innych nastrojach wracają do kraju piłkarze Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław, którzy przegrali swoje wyjazdowe spotkania i pożegnali się z Ligą Europejską.

REKLAMA

FC Botosani - Legia Warszawa 3:0 (0:2)

Bramki: 0:1 Guilherme (7), 0:2 Nemanja Nikolic (38-karny), 0:3 Aleksandar Prijovic (84).
Żółte kartki: Andrei Cordos, Raul Costin (FC Botosani).
Sędzia: Alexandre Boucaut (Belgia).
Widzów: około 6 000.
Pierwszy mecz: 1:0 dla Legii.

Wicemistrzowie Polski w Rumunii zaprezentowali się dużo lepiej niż w pierwszym meczu. Co prawda podopieczni Henninga Berga wygrali wówczas 1:0 po bramce Ondreja Dudy, ale dokonali tego w słabym stylu.

Rewanż dobrze rozpoczął się dla gości, bo już w siódmej minucie objęli prowadzenie. W środku pola piłkę przejął sprowadzony latem na Łazienkowską węgierski napastnik Nemanja Nikolic. Podał do Dudy, ten do Michała Kucharczyka, który wyłożył piłkę Brazylijczykowi Guilherme.

Po stracie gola gospodarze nie zrezygnowali z walki o korzystny wynik. Po kwadransie gry trzykrotnie zagrozili bramce Duszana Kuciaka. Najpierw Raul Costin minimalnie spudłował, a chwilę później celnie uderzył Attila Hadnagy, zmuszając słowackiego bramkarza do piąstkowania. Kuciak skutecznie interweniował również przy precyzyjnym, ale zbyt lekkim uderzeniu z rzutu wolnego Ariusa Croitoru.

Potem do głosu doszli goście. Najpierw Kucharczyk minął bramkarza rumuńskiego zespołu, ale niecelnie podał do Nikolica. W 32. minucie doskonałą okazję zmarnował Duda. Słowak znalazł się sam przed Płamenem Iliewem, ale strzelał siłowo i fatalnie spudłował.

Błędy obrońców FC Botosani wykorzystywał Nikolic. W 37. minucie został sfaulowany w polu karnym FC Botosani i chwilę później pewnie wykorzystał "jedenastkę". Przed przerwą goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale Guilherme trafił w słupek.

Po zmianie stron poziom spotkania był zdecydowanie gorszy niż w pierwszej połowie. W 70. minucie Croitoru trafił w poprzeczkę. Szansę na oddanie tego strzału miał dzięki temu, że Legia oddała inicjatywę gospodarzom. Piłkarze z Warszawy, mając trzybramkową przewagę w dwumeczu, nie dążyli do strzelenia kolejnych bramek. Natomiast zespół FC Botosani coraz częściej atakował bramkę Kuciaka.

To jednak goście zdobyli trzeciego gola w meczu. W 84. minucie Aleksandar Prijovic, który zmienił Nikolica, wykorzystał świetne podanie Łukasza Brozia i technicznym strzałem pokonał bramkarza rywali.

Omonia Nikozja - Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)

Bramka: Cillian Sheridan (8).
Żółte kartki: Luciano Bebe, Cillian Sheridan, Cristovao (Omonia); Taras Romanczuk, Łukasz Sekulski (Jagiellonia).
Sędzia: Danilo Grujic (Serbia).
Pierwszy mecz: bezbramkowy remis.

O odpadnięciu Jagiellonii z kwalifikacji Ligi Europejskiej zdecydował gol stracony już w ósmej minucie spotkania. Piłkę w polu karnym dostał Cillian Sheridan. Irlandczyk łatwo zwiódł obrońcę i przy biernej postawie bramkarza Bartłomieja Drągowskiego strzałem po ziemi umieścił piłkę w siatce.

Białostoczanie w pierwszej części spotkania tylko raz zagrozili rywalom. W 32. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Taras Romanczuk, ale trafił prosto w ręce cypryjskiego bramkarza.

W drugiej połowie trener Michał Probierz starał się odmienić grę swojej drużyny wprowadzając rezerwowych. Efektu to jednak nie przyniosło.

W 73. minucie mecz został na kilka minut przerwany. Łukasz Sekulski zderzył się wówczas z interweniującym poza polem karnym bramkarzem Omonii. Polski piłkarz został ukarany żółtą kartką, a Kostas Panayi potrzebował dłuższej chwili, by poprawić soczewki kontaktowe.

Jagiellonia próbowała atakować do samego końca, ale robiła to nieporadnie i wynik już się nie zmienił. Tym samym przygoda białostoczan z Ligą Europejską dobiegła w tym sezonie końca.

IFK Goeteborg - Śląsk Wrocław - 2:0 (0:0)

Bramki: Gustav Engvall (55), Mikael Boman (60).
Żółta kartka: Paweł Zieliński, Adam Kokoszka, Dudu Paraiba, Tomasz Hołota (Śląsk Wrocław).
Sędzia: Serdar Gozubuyuk (Holandia).
Widzów: 10 800.
Pierwszy mecz: bezbramkowy remis.

Śląsk od pierwszych minut meczu w Goeteborgu ruszył do ataku i już na początku spotkania miał świetną okazję do objęcia prowadzenia. Po podaniu Jacka Kiełba Robert Pich zdołał dośrodkować z końcowej linii boiska. Piłka trafiła do Flavio Paixao, ale jego uderzenie minęło bramkę IFK.

Po początkowej dominacji Śląska Szwedzi szybko się otrząsnęli i zaczęli konstruować akcje zagrażające bramce gości. Tak było w 26. minucie, kiedy to Mikael Boman dostał piłkę w polu karnym Śląska i oddał strzał. Od utraty gola piłkarzy z Wrocławia uratowała świetna interwencja Mariusza Pawełka. Po tej akcji Szwedzi śmielej zaatakowali, ale dobra defensywa Śląska sprawnie rozbijała ich próby.

Pod koniec pierwszej połowy potężnym strzałem na bramkę rywali popisał się Tomasz Hołota. Bramkarz IFK z trudem wybił piłkę na rzut rożny.

W pierwszych minutach po przerwie obie drużyny miały sytuacje, po których wynik mógł ulec zmianie. Najpierw po składnej akcji bramce gości zagroził Emil Salomonsson, a chwilę później w dobrej sytuacji w polu karnym gospodarzy znalazł się Pich, jednak jego strzał został zablokowany przez obronę IFK.

Na pierwszego gola kibice musieli czekać do 55. minuty. Wówczas, po akcji Sebastiana Erikssona i prostopadłym zagraniu w pole karne, Pawełka pokonał Gustav Engvall. Stracony gol podciął wrocławianom skrzydła i kilka minut późnej stracili kolejną bramkę. Tym razem, po niepewnej interwencji bramkarza Śląska, do siatki trafił Mikael Boman.

Wrocławianie próbowali odrobić straty. Najbliżej strzelenia kontaktowego gola byli w 73. minucie, kiedy po dobrym podaniu Picha chybił znajdujący się w polu karnym Kiełb. Wynik spotkania już się nie zmienił i piłkarze Śląska musieli pożegnać się z europejskimi pucharami.

(edbie)