Polski Związek Lekkiej Atletyki stara się o organizację Mistrzostw Europy w 2024 roku. Obiektem, na którym miałyby odbyć się zawody jest Stadion Śląski w Chorzowie. Komitet organizacyjny chce jednak zaprezentować nie tylko stadion, ale też atuty całej aglomeracji. Z Piotrem Długosielskim, dyrektorem ds. międzynarodowych w PZLA, rozmawiał Paweł Pawłowski z redakcji sportowej RMF FM.

REKLAMA

Paweł Pawłowski, RMF FM: Polska i Stadion Śląski w Chorzowie kandydują do tego, żeby zorganizować mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce w 2024 roku. A co wydarzy się 18 grudnia w Lozannie?

Piotr Długosielski, dyrektor ds. międzynarodowych w PZLA: 18 grudnia wybieramy się delegacją, w której skład wejdzie Tomasz Majewski czyli vice prezes PZLA oraz ja ze strony związku. Pojadą też przedstawiciele województwa Śląskiego i pan marszałek. Będziemy tam prezentować wstępną koncepcję, bardzo ogólną, dotycząca organizacji mistrzostw Europy w lekkiej atletyce w 2024 roku.

Co w takiej koncepcji się znajduje?

Na pewno trzeba mieć pomysł na organizację tej imprezy. Naszym pomysłem jest to żeby pokazać i odkryć na nowo województwo śląskie. Całą metropolię ,w której mieszkają ponad 3 mln ludzi. Chcemy pokazać, że tam jest w ogóle ogromny potencjał jeżeli chodzi o sport, a lekkoatletykę w szczególności. W przeszłości zawodnicy z tego regionu uzyskiwali bardzo dobre rezultaty, więc jest też jakieś nawiązanie historyczne. Po za ogólnym konceptem przedstawiamy całą logistykę, możliwości zakwaterowania, hotele, połączenia lotnicze, wszystkie obiekty treningowe. Najważniejszy jest oczywiście obiekt główny...

Kocioł czarownic.

Tak jest. Nam się to bardzo dobrze kojarzy. To jest piękny stadion, duży. Idealny stadion na tego typu imprezy, więc grzechem byłoby nie próbować walczyć o taką imprezę.

Jeżeli taka koncepcja zostanie przedstawiona w Lozannie to co dziej się dalej? Bo nie jesteśmy przecież jedynymi kandydatami.

Jesteśmy w gronie czterech miast, które kandydują. Jest fińskie Tampere, jest Goeteborg oraz Mińsk czyli Białoruś. Myślę, że to jest bardzo wyrównana stawka. Porównał bym to do grupy naszej reprezentacji piłkarskiej w eliminacjach do mistrzostw Europy. Nie są to tuzy, jak np. Paryż czy Berlin. Także każdy szczegół będzie bardzo istotny.

Jakie będą kolejne kroki?

Wiosną 2019 roku komisja European Athletics odrzuci jednego kandydata. My z kolei będziemy mieli wtedy czas na przygotowanie takiej pełnej aplikacji. Z każdym szczegółem, każdym miejscem hotelowym. Trzeba będzie wtedy przedstawić bardzo dokładny budżet i plan jest taki, że na początku 2020 roku zostanie już tylko dwóch oficjalnych kandydatów, a w kwietniu 2020 roku rada European Athletics ,czyli to jakby najwyższe ciało na poziomie europejskiej lekkiej atletyki, dokona ostatecznego wyboru gospodarza mistrzostw Europy w 2024 roku.

Patrząc na to jak wygląda Stadion Śląski i jak rozwijającą się aglomeracją jest aglomeracja śląska oraz na to jakie mamy ostatnio wyniki w lekkiej atletyce, chyba nie stoimy na straconej pozycji?

Zdecydowanie nie stoimy na straconej pozycji. Gdyby miały decydować jedynie wyniki sportowe, to byłbym całkowicie spokojny. Mamy wspaniałych lekkoatletów, którzy uzyskują fantastyczne wyniki. Natomiast na ostateczną decyzję składa się dużo więcej elementów. Jest logistyka, odpowiednie połączenia. Zaplecze hotelowe i treningowe. Mamy kilka argumentów po naszej stronie. Choćby unikatowy na skalę całej Europy Park Śląski, gdzie można zorganizować bardzo dużo imprez towarzyszących dla kibiców i dla młodzieży. Jest przewidziany bieg masowy, taki żeby zaangażować kibiców. Nie tylko po to, żeby przychodzili na trybuny, ale też, żeby czynnie brali udział w tych mistrzostwach. Pomysłów na aktywizację kibiców podczas tej imprezy mamy bardzo dużo i to też jest jakiś kolejny argument. Natomiast same sukcesy naszych reprezentantów są bardzo ważne, bo zdecydowanie inny jest odbiór imprezy, jeżeli gospodarz uzyskuje dobre wyniki.

Opracowanie: Katarzyna Staszko