Na razie w rywalizacji ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskiego Węgla w półfinale siatkarskiej PlusLigi mamy remis 1:1, ale najbliższe mecze odbędą się w Kędzierzynie. W drużynie Daniela Castellaniego zapewniają, że zrobią wszystko, by świętować awans do finału na własnym parkiecie. Mecz numer trzy rozpocznie się o godz. 20.

REKLAMA

Jastrzębie dało się raz pokonać u siebie i stanęło przed bardzo trudnym zadaniem, bo w tym sezonie zespół trenera Lorenzo Bernardiego na wyjazdach spisuje się słabo. Mimo to włoski szkoleniowiec wierzy, że jego zespół nie polegnie w Kędzierzynie. Ważne jest to, że potrafiliśmy toczyć z ZAKS-ą wyrównany pojedynek i odpowiadać ciosem na ich ciosy. I nawet jeśli rywal zyskiwał kilkupunktowe prowadzenie, byliśmy w stanie wracać do gry i odrabiać te straty. Założenie na następne mecze jest takie, by utrzymać to, co było dobre w grze, poprawić niedoskonałości i wyeliminować błędy - powiedział Bernardi. Zawodnicy Jastrzębian także są optymistami i zapowiadają, że jadą na mecze z ZAKS-ą po dwa zwycięstwa.

Niektórzy przypominają też o "klątwie Zagumnego". Rozgrywający ZAKS-y - bez wątpienia jeden z najlepszych polskich zawodników ostatniej dekady - nie ma w dorobku mistrzostwa Polski. Oczywiście zawodnicy z Jastrzębia zdają sobie sprawę, że zadanie jakie sobie wyznaczyli jest bardzo trudne. Felipe Fontales, bombardujący zagrywką, Michał Ruciak na skrzydle, czy środkowi - Jurij Gładyr i Łukasz Wiśniewski w siatkówkę grać potrafią i na pewno chętnie wykorzystają dokładne rozegranie Zagumnego.

Kedzierzynianie najbardziej obawiają się Michała Łaski i Michała Kubiaka - to oni zdobyli najwięcej punktów dla Jastrzębskiego Węgla w dwóch pierwszych półfinałach. Doceniamy oczywiście przeciwnika i indywidualności grające w drużynie Jastrzębskiego Węgla. Na pewno nie będzie łatwo ich pokonać. Tym bardziej, że takim etapie rozgrywek o powodzeniu decyduje czasem dyspozycja dnia jednego zawodnika, a czasem mobilizacja całego zespołu nie wystarcza. Boisko na pewno zweryfikuje pracę, którą ostatnio wykonaliśmy - przekonuje drugi trener ZAKSY Sebastian Świderski.