Trener Borussii Dortmund Juergen Klopp szuka już następcy Roberta Lewandowskiego. Polak w czerwcu przyszłego roku prawdopodobnie odejdzie z zespołu wicemistrzów Niemiec do Bayernu Monachium. Niemiecki szkoleniowiec narzeka, że przez rozmowy z agentami zawodników z całego świata płaci coraz większe rachunki telefoniczne.

REKLAMA

Nie ma co tracić czasu. Jak Robert odejdzie, potrzebujemy napastnika. Uważam jednak, że media już wystarczająco dużo pisały na ten temat. Trzeba w końcu uszanować jego decyzję i zaakceptować to, że w nowym sezonie będzie grał w innych barwach - powiedział niemiecki szkoleniowiec.

Klopp już rozpoczął poszukiwania następcy Polaka. To wiąże się z kontaktem z wieloma ludźmi, często za granicą. W tej chwili mój rachunek telefoniczny wynosi już ok. 400 euro, a pewnie będzie jeszcze wyższy - przyznał.

Zdarza się także, że rozmawia w samochodzie. Dostałem raz mandat i jeden punkt karny. Od tamtej pory mam zestaw głośnomówiący i się pilnuję - dodał.

Wczoraj jego ekipa przegrała z Borussią Moenchengladbach 0:2. Była to pierwsza ligowa porażka drużyny z Dortmundu w tym sezonie.

(MRod)