Polscy skoczkowie od kilkudziesięciu dni trenują po wodzą nowego trenera Thomasa Thurnbichlera. "Bardzo szybko znaleźliśmy linię porozumienia" – mówi w rozmowie z RMF FM Kamil Stoch. "Cieszę się, że trener mimo swojego młodego wieku wykazuje się dużą wiedzą. Wykazuje się też twardą ręką, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu" - dodaje. Skoczek z Zębu podkreśla też, że nabrał nowej motywacji i chęci do dalszego rozwoju. "Chciałbym skakać tak długo, jak będę w stanie to robić na najwyższym poziomie" - deklaruje.

REKLAMA

Wojciech Marczyk, RMF FM: Jak czujesz się na początku przygotowań do sezonu?

Kamil Stoch: Bardzo dobrze się czuję. Nabrałem bardzo dużo sił i dystansu do tego, co było, a także świeżość do tego, co nas czeka.

Udało się poukładać wszystkie sprawy ze związkiem? Widać dobrą chemię między wami a nowym trenerem.

Końcówka sezonu była bardzo trudna mówiąc ogólnie i to nie tylko z tego powodu, że nie osiągaliśmy satysfakcjonujących wyników. Uważam, że nie był to tragiczny sezon, ale kolorowo też nie było. To wszystko wynikało też z tego, że broniliśmy pewnych relacji, które budowaliśmy bardzo długo z byłym już trenerem, także z powodu pewnej chemii, która się wywiązała w tej grupie. Wynikało to też z niewiedzy dotyczącej naszej przyszłości. Nie wiedzieliśmy, jak ona będzie wyglądała i z kim ją zwiążemy. To wszystko budziło nasz duży niepokój. Dlatego doszło do sytuacji, do której dojść nie powinno. Dzisiaj to wszystko wygląda inaczej i jesteśmy - mogę powiedzieć - nowymi ludźmi.

Brałeś pod uwagę to, że skończysz już skakać?

Nie chcę mówić wprost, że tak lub nie. Jest bardzo wiele czynników, które mogą wpłynąć na to, jak nasza przyszłość się potoczy. Kiedy nie wiedziałem, jak nasza przyszłość będzie wyglądać, trudno było mi to sobie wszystko poukładać i odpowiednio się nastawić do tych miesięcy czy lat. Dlatego też cieszę się, że po dość krótkim czasie dowiedzieliśmy się kto będzie nami dowodził. Mieliśmy już zaraz na początku spotkanie online z trenerem, w czasie którego wyjaśnił, o co mu chodzi i jak chce, żeby to wyglądało. Opowiedział nam o swoich celach i pomysłach. To wszystko spowodowało, że nabrałem sporo chęci do tego, co chcę robić i co jeszcze osiągnąć. Chciałbym skakać tak długo, jak będę w stanie to robić na najwyższym poziomie. Skupiam się teraz na najbliższej przyszłości i zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

W marcu myślałeś o tym, żeby pracować indywidualnie z Michalem Doleżalem?

Wtedy było bardzo wiele różnych pomysłów, które konsultowałem z prezesem Apoloniuszem Tajnerem, z którym byłem w kontakcie. Chciałem przede wszystkim, żeby wszystkie te relacje, które budowaliśmy przez lata od tak się nie ucięły i nie zakończyły. Chciałem też mieć mocny fundament, na którym zbuduje sobie myślenie o swojej przyszłości. Cieszę się, że to wszystko zakończyło się w taki sposób. Dzisiaj jestem zmotywowany, pełen chęci i optymizmu do tego, co mnie czeka. Jestem pełen chęci i gotowy na nowe wyzwania. W dalszym ciągu chcę się też rozwijać.

Wspominasz dużo o chęci rozwoju. Czy wyczułeś, że z trenerem Thurnbichlerem ten rozwój jest możliwy? Zawsze nowy trener musi wzbudzić zaufanie u zawodników.

Tak. To już udało się zrobić. Bardzo szybko znaleźliśmy linę porozumienia. Bardzo szybko nawiązaliśmy obopólne zrozumienie. Cieszę się, że trener mimo swojego młodego wieku wykazuje się dużą wiedzą. Wykazuje się też twardą ręką, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kontroluje sytuację. Wie, co chce osiągnąć. Wie, w jaki sposób to chce osiągnąć. Dzięki temu my też nie mamy żadnych wątpliwości i możemy z taką pełną siłą podejmować wyzwania, które są przed nami stawiane.

A czy te małe zadania, które macie do wykonania w czasie treningów, jak śpiewanie czy liczenie w czasie lotu, pozwalają trochę spojrzeć na skoki w inny sposób?

Pewnie. Też chodzi o to, żeby przełamać pewną monotonię, którą mieliśmy do tej pory. Chodzi też o to, by nie tylko skakać, ale zrobić też przy tym coś innego, zaznać trochę zabawy i odnaleźć się w trochę innej sytuacji.