Już dziś w pierwszym dniu wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie wystąpi dwójka Polaków. Rozstawiony z numerem 24. Jerzy Janowicz oraz Łukasz Kubot. Obaj są faworytami meczów.

REKLAMA

22-letni Jerzy Janowicz spotka się w drugim pojedynku (około godziny 14.) na korcie numer 3 z młodszym o cztery lata Brytyjczykiem Kyle'em Edmundem. Sportowiec dostał od organizatorów wielkoszlemowego turnieju "dziką kartę". Łodzianin zajmuje 22. w rankingu ATP World Tour, a jego rywal jest 442. Panowie jeszcze ze sobą nie grali.

Również około godz. 14 swój mecz powinien rozpocząć Łukasz Kubot. Polak zajmuje w światowym rankingu 126 miejsce. Na korcie numer 7 będzie walczył z Rosjaninem Igorem Andriejewem, który zajmuje 414 lokatę. Do tej pory Kubot trzy razy wygrał z Andriejewem. Obaj grali jednak ziemnej nawierzchni.

Forma OK, ale trawy nie lubię

Jestem przygotowany do turnieju w Londynie. Zobaczymy jak to przygotowanie przełoży się na grę na trawie - powiedział Jerzy Janowicz w rozmowie z reporterem RMF FM. W ubiegłym roku jedna piłka dzieliła mnie od czwartej rundy. Zobaczymy, jak będzie teraz. Poleciałem do Londynu kilka dni wcześniej, by przyzwyczaić się do trawy, potrenować trochę. Zobaczymy co z moją ręką, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze - dodaje tenisista. Wiadomo, że forma zależy od tego, jak się czuję na danej nawierzchni. Do tej pory na trawie nie czułem się najlepiej, miałem problemy z ręką - podkreśla Janowicz.

Na pytanie jak ocenia swoje szanse, 22-latek z Łodzi odpowiada, że nie myśli o tym. Ja nigdy nie gdybam. Dla mnie najważniejsze jest to, by zagrać jak najlepszy tenis i wygrywać kolejne mecze. Nie myślę o półfinałach. Najważniejszy jest ten pierwszy mecz. Trawa jest ciężka do gry, spłaszcza tenis, niweluje różnice między zawodnikami. Ja wolę grać na innych nawierzchniach - mówi Janowicz.