Nasi piłkarze po słabym meczu pokonali drużynę RPA 1:0. Jedyną bramkę zdobył grający przez pewien czas jako skrzydłowy Marcin Komorowski. Biało-czerwoni razili nieskutecznością. Powinni wysoko prowadzić już przed przerwą.

REKLAMA

Zgodnie z zapowiedziami Waldemara Fornalika, zaczęliśmy mecz w mocno eksperymentalnym składzie. Na prawej pomocy pojawił się kontuzjowany w ostatnich dniach Paweł Wszołek, a w ataku selekcjoner postawił na duet Artur Sobiech-Arkadiusz Piech. Naszej bramki bronił z kolei Przemysław Tytoń i można wnioskować, że to on zagra przeciwko Anglii.

Dobrze rozpoczęliśmy mecz. Już w drugiej minucie ładnie na prawym skrzydle znalazł się Grzegorz Krychowiak. Dośrodkował płasko z końcowej linii boiska, do piłki dopadł Adrian Mierzejewski, ale strzelił minimalnie niecelnie. W kolejnych minutach brakowało dobrych okazji – dopiero w 10 rzut rożny mieli goście, ale pod polską bramką nie było niebezpiecznie. Mieliśmy sporo gry w środku pola i sporo niedokładności. Kolejne próby tworzenia ataku pozycyjnego ponawiali piłkarze RPA. Polacy nastawili się bardziej na grę z kontry, ale dobrze zorganizowani goście nie pozwalali na wiele.


W 16 minucie bramkarza RPA miał obowiązek pokonać Sobiech. Dostał piłkę z lewego skrzydła na 4 metr przed bramkę rywali. Próbował uderzyć piłkę piętą, ale w efekcie w ogóle w nią nie trafił. „Bafana, Bafana” mogli się odgryźć po pięciu minutach. Po rzucie wolnym głową uderzał Siyabonga Sangweni, ale na szczęście tuż obok słupka.


Jeżeli poprzednie sytuacje nie były stuprocentowe, to już okazje Piecha z 25 minuty jak najbardziej. Świetne, długie podanie od Wszołka - napastnik Ruchu znalazł się w sytuacji sam na sam. Miał czas, ale trafił wprost w wychodzącego bramkarza. Później z boiska wiało nudą i nic ciekawego już się nie wydarzyło.

Druga połowę rozpoczęliśmy z dwoma zmianami. Stremowanego Wszołka i słabego Piecha zmienili Waldemar Sobota i Kamil Grosicki, ale to goście mogli objąć prowadzenie. Znów rzut wolny, znów uderzenie głową, ale tym razem strzelał Kigasho Dikgacoi – na szczęście znów minimalnie niecelnie.


Po zaledwie 10 minutach drugiej połowy selekcjoner zdecydował się na trzecią zmianę. Arkadiusz Milik zmienił Mierzejewskiego. Gra Polaków trochę się rozruszała, czego efektem była kolejna dobra okazja Sobiecha, ale górą ponownie był bramkarz Itumeleng Khune. Niestety skuteczność była chyba największym mankamentem w naszej grze. W drugiej połowie tempo gry siadło, tak samo jak zapał kibiców ostudzony słabym poziomem gry i niezbyt wysoką temperaturą.

Stadion ożywił w 66 minucie Grosicki. Przedarł się lewym skrzydłem, dośrodkował na długi słupek, tam do strzału głową złożył się Sobota – efekt – obok słupka. W 70 minucie groźnie z bramkarzem gości zderzył się Sobiech. Napastnik Hannoveru został zniesiony z boiska na noszach, nie mógł kontynuować gry – zmienił go Marcin Komorowski. Nominalny obrońca znalazł miejsce… na lewym skrzydle. I to on w 82 minucie zdobył upragnioną bramkę. Zamknął akcję po dośrodkowaniu Grosickiego i pewnym strzałem otworzył wynik meczu. Po chwili na boisku zameldował się Ludovic Obraniak, zastąpił Jakuba Wawrzyniaka, więc Komorowski wrócił do bloku defensywnego.

Polska - RPA 1:0 (0:0)

Bramka: Marcin Komorowski (82).

Żółte kartki: Polska - Damien Perquis; RPA - Dean Furman.

Polska: Przemysław Tytoń - Grzegorz Wojtkowiak, Marcin Wasilewski, Damien Perquis, Jakub Wawrzyniak (84. Ludovic Obraniak) - Paweł Wszołek (46. Waldemar Sobota), Grzegorz Krychowiak (65. Rafał Murawski), Ariel Borysiuk, Adrian Mierzejewski (58. Arkadiusz Milik) - Artur Sobiech (75. Marcin Komorowski), Arkadiusz Piech (46. Kamil Grosicki).

RPA: Ituneleng Khune - Luvhengo Mungomeni, Bongani Khumalo, Siyabonga Sangweni, Ricardo Nunes - Sifiso Myeni (65. Teko Modise), Kagisho Dikgacoi, Dean Furman, Lerato Chabangu (46. Reneilwe Letsolonyane), Siphiwe Tshabalala (76. George Lebese) - Bernard Parker (69. Dino Ndlovu).