Jerzy Janowicz zagra w finale turnieju tenisowego w Paryżu. Polak, który do ATP Masters przedarł się przez kwalifikacje, pokonał w półfinale faworyta gospodarzy Gillesa Simona 6:4, 7:5. Tenisista miał 11 asów serwisowych, ani razu nie dał się przełamać. W niedzielę jego rywalem będzie Hiszpan David Ferrer.

REKLAMA

W czwartek Janowicz sprawił największą niespodziankę turnieju, eliminując mistrza olimpijskiego z Londynu i triumfatora tegorocznej edycji US Open, rozstawionego z numerem 3 Brytyjczyka Andy'ego Murraya, którego pokonał 5:7, 7:6 (7-4), 6:2. Dzień później w ćwierćfinale zwyciężył Serba Janko Tipsarevica (nr 8) 3:6, 6:1, 4:1 (krecz) i awansował do półfinału.

Półfinałowy pojedynek z naszym graczem Gilles Simon rozpoczął mecz obroną własnego serwisu, ale nie przyszło mu to łatwo - Jerzy Janowicz poprzeczkę postawił wysoko. Co ważne "Jerzyk" przy swoim podaniu nie dał Francuzowi żadnych szans. Cztery mocne, celne serwisy i szybkie wyrównanie. W kolejnym gemie Simon pokazał, że też potrafi dobrze serwować. To był dość jednostronny gem, zakończony bardzo niecelnym zagraniem Polaka. "Jerzyk" dość często nie trafiał w kort, znów brakowało mu stabilności w grze. Nie zawodził jednak serwis tenisisty z Łodzi - po czterech gemach mieliśmy remis 2:2. I wtedy udało się przełamać Simona. Janowicz najpierw wykorzystał "challenge", później Francuz wyrzucił piłkę w aut i to Polak wyszedł na prowadzenie, a po chwili oczywiście obronił swój serwis. Wygrana w pierwszym secie stała się całkiem realna. Simon nie miał zamiaru ułatwiać zadania naszemu tenisiście i pewnie wywalczył trzeci punkt. Janowicz nie poradził sobie z serwisem rywala, bo dwa razy jego returny trafiły w siatkę. Przewagę jednak obronił - znów idealnie serwował i Simon był bez szans. Podobnie jak Polak przy podaniach Francuza. Do wygrania seta wystarczył "Jerzykowi" udany serwis, z którym nie miał wcześniej kłopotu. Polak szybko wykonał zadanie, wykorzystując już pierwszego setbola.

Drugą partię ponownie rozpoczął serwis Francuza. Zmobilizowany i wspierany przez publiczność 20. zawodnik świata zachował stalowe nerwy i zdobył gema. Na Janowicza nadal nie był jednak w stanie znaleźć sposobu. Polak popisał się między innymi wspaniałym drop-shotem, z tymi zagraniami Janowicza Simon zupełnie sobie nie radził. To była ważna broń "Jerzyka". Panowie solidarnie wygrywali własne gemy serwisowe, choć w czwartym Janowicz miał już przez moment nóż na gardle, fatalne błędy popełnił jednak Francuz. Sytuacja nie zmieniała się w kolejnych gemach. Wreszcie w najlepszym możliwym momencie, przy stanie 5:5 Janowicz znokautował serwującego Francuza. Miał trzy break-pointy, wykorzystał drugi z nich, po raz kolejny kończąc akcję wspaniałym drop-shotem. Przy własnym serwisie Polak nie zawiódł. Wytrzymał ogromne napięcie, ręka na pewno drżała, ale "Jerzyk" spokojnie wykorzystał drugą piłkę meczową - oczywiście posyłając kolejny sprytny "skrót".

Jerzy Janowicz i Gilles Simon po rozegranym meczu / PAP/EPA /
Reakcja Janowicza po wygranym spotkaniu / PAP/EPA /
Oklaski dla publiczności: tak Janowicz podziękował za wsparcie / PAP/EPA /
Radość Polaka po wygranym meczu / PAP/EPA /
Francuz odbijający piłeczkę do Janowicza / PAP/EPA /
Gilles Simon serwujący piłkę w kierunku Janowicza / PAP/EPA /
Jerzy Janowicz odbijający piłkę do Simona / PAP/EPA /
Reakcja Janowicza po wygranym meczu / PAP/EPA /

Janowicz: Miałem tylko zagrać w kwalifikacjach

Polski tenisista nie krył po wygranym meczu zaskoczenia. Przyznał, że jadąc do stolicy Francji myślał, iż skończy grę na kwalifikacjach. Nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje. Jak to możliwe? Przyjechałem, żeby wystąpić w eliminacjach, a nagle po paru dniach jestem w finale. Sam nie wiem, jak tego dokonałem, ale niedzielny mecz już na mnie czeka - powiedział tuż po pokonaniu 20. w rankingu ATP World Tour Francuza Gilles'a Simona.

Po ostatniej akcji półfinału Janowicz dał wyraz swojej radości, padając na kort i płacząc z radości. Miałem wtedy tysiąc różnych myśli w głowie. Przy piłce meczowej czułem się trochę dziwnie. Miałem nawet gęsią skórkę - dodał pochodzący z Łodzi tenisista.

Polak zaznaczył, że to, iż publiczność w hali Bercy wspierała w większym stopniu jego rywala, tylko go mobilizowało. To, że kibice bili brawo, gdy popełniłem błąd lub zepsułem serwis tylko mi pomagało. Radzę sobie z takimi zachowaniami bez problemu - zapewnił.

Klasę Polaka docenił Simon, który przyznał, że rywal niczym go nie zaskoczył. Dokładnie wiedziałem, czego się spodziewać, ale to nie zmienia faktu, że nie mogłem zaprezentować swojego stylu gry. Janowicz był pewny siebie, a jego serwis był bardzo trudny do odbioru. Myślę, że mogę się zaliczyć do grona tenisistów najlepiej przyjmujących podanie przeciwnika, a i tak nie miałem najmniejszych szans przy jego zagraniach - podsumował Francuz.