Robert Kubica nie miał szczęścia w walce o pole position przed Grand Prix Formuły 1. Uderzenia w bandę, przebita opona, wypadnięcie na trawę, przyblokowanie rywala w Melbourne – sprawiły, że Polak uzyskał najgorszy kwalifikacji czas i nie weźmie udziału w dalszej rywalizacji.

REKLAMA

Kumulacja negatywnych zdarzeń nie jest jednak zaskakująca, biorąc pod uwagę, jak ekipa Williamsa spisywała się w ostatnich kilkunastu miesiącach. Już w poprzednim sezonie pokazała, zajmując ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, że odstaje od reszty stawki. Nie popisała się także w tym roku, spóźniając się o dwa dni na oficjalne testy pod Barceloną w lutym.

Treningi i kwalifikacje na torze Albert Park w Australii potwierdziły, że Williams nie liczy się w walce o czołówkę. Kubica ruszy w niedzielnym wyścigu z ostatniej pozycji w stawce 20 kierowców, a jego kolega z drużyny George Russell - z przedostatniej.

Myślę, że w pewien sposób mogę być z siebie dumny. Wszyscy wiemy, jaki mamy samochód, więc jedynym kierowcą, z którym mogę się mierzyć, jest Robert - powiedział debiutujący w Formule 1 Brytyjczyk.

Podczas trzeciej sesji treningowej Kubica uderzył w bandę przy wjeździe do alei serwisowej, zostawiając za sobą części bolidu. To samo spotkało go na dziesiątym zakręcie w końcówce pierwszej części kwalifikacji (Q1). Wówczas miał szansę pobić swój najlepszy czas okrążenia, ale otarł się o barierkę, w konsekwencji uszkodził prawą tylną oponę i wypadł na trawę.

Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań w Australii Polak przewidywał, że mogą mu się przydarzać takie incydenty. Mogę wypaść z trasy, ale czasem trzeba to zrobić, żeby wiedzieć, na jak wiele można sobie pozwolić. A ja będę naciskał - zapowiadał.

Po sobotnich kwalifikacjach na antenie Eleven Sports przyznał, że tuż przed wypadkiem bolid niespodziewanie zyskał na przyczepności, mimo że w garażu nie dokonano żadnych zmian w celu jej poprawienia. Dzieje się coś, czego nie rozumiem - skomentował.

Z 18. czasem kwalifikacje zakończył kierowca McLarena Carlos Sainz jr, do czego Kubica też przyłożył rękę. Gdy po uderzeniu w bandę toczył się powoli w stronę alei serwisowej, przypadkiem zablokował drogę na ostatnim okrążeniu pomiarowym Hiszpanowi, który miał właśnie poprawić swój najlepszy dotychczasowy wynik.

To niesamowite, jakiego miałem pecha. To było naprawdę dobre okrążenie i wierzę, że miałem nawet szansę na czas w czołowej dziesiątce i spokojny awans do Q2. Ale nagle natknąłem się na stojącego w miejscu Williamsa i straciłem dwie dziesiąte sekundy, które kosztowały mnie bardzo dużo - żalił się Sainz na antenie telewizji Movistar+.

W kwalifikacjach triumfował broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa. Z drugiej pozycji ruszy w niedzielę jego kolega z teamu Fin Valtteri Bottas, a z trzeciej - wicemistrz świata Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari.