Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) domaga się ostrzejszej kary dla biegaczki Therese Johaug i odwołała się do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Norweżka została zdyskwalifikowana na 13 miesięcy za stosowanie dopingu.

REKLAMA

Jedna z najlepszych zawodniczek ostatnich lat do rywalizacji ma wrócić w listopadzie, co oznacza, że może wystąpić w przyszłorocznych zimowych igrzyskach w Pjongczang.

Mistrzyni olimpijska i świata, dwukrotna triumfatorka Pucharu Świata w punktacji generalnej w dalszym ciągu uważa, że jest niewinna. Padła ofiarą "bezdusznego systemu", a winę za podanie maści Trofodermin zawierającej zabroniony clostebol, którą stosowała na poparzone słońcem usta, ponosi lekarz, który i tak wziął na siebie całą odpowiedzialność.

Całej sprawie przyjrzała się Komisja Dopingowa FIS. Przeanalizowała jeszcze raz wszystkie dokumenty związane z tą sprawą i uznała, że 13 miesięcy dyskwalifikacji to zbyt łagodna kara. Międzynarodowa federacja uważa, że Johaug powinna była zwrócić uwagę na wyraźny napis na opakowaniu, mówiący o tym, że maść zawiera substancje niedozwolone.

Nie sprawdziła dokładnie, co zażywa, mimo że lek był jej nieznany i zakupiony za granicą - można przeczytać w uzasadnieniu FIS.

Johaug została zawieszona 18 października z zakazem uczestnictwa w zorganizowanych przez federację narciarską treningach i zgrupowaniach, a także odcięta od wszelkiej pomocy fachowej. Kilka dni później zawodniczka stworzyła swój prywatny zespół.

Na razie nie wiadomo, kiedy CAS zajmie się sprawą Johaug.

APA