Polscy piłkarze powalczą dziś z Danią o swoje pierwsze zwycięstwo w eliminacjach mistrzostw świata 2018. Rozpoczęli je od falstartu - wyjazdowego remisu 2:2 z Kazachstanem - i zdają sobie sprawę, że po stracie punktów w Astanie nie mogą już pozwolić sobie na kolejne potknięcie. Początek spotkania na Stadionie Narodowym - o 20:45.

REKLAMA

Spodziewamy się ciężkiego meczu, jednak wierzymy w swoje umiejętności. Dwa najbliższe spotkania (z Danią i we wtorek z Armenią - red.) pokażą, czy będziemy mogli zapomnieć o remisie z Kazachstanem - przyznał przed dzisiejszą potyczką Grzegorz Krychowiak.

Jak podkreślił: Dania to bardzo wymagający rywal. Ma rosłych zawodników, atletycznych, ale dobrze czujących się z piłką przy nodze.

Zobacz również:

Duńczycy to bardzo silny zespół, mają wielu zawodników o wysokich umiejętnościach. Nie można kierować się tym, że nie było ich na Euro 2016. Zrobili duży postęp. Mają w składzie m.in. Christiana Eriksena, który szuka prostopadłych zagrań, na co musimy uważać. Trzeba być cały czas czujnym - podkreślał z kolei Arkadiusz Milik. Straciliśmy już punkty w Kazachstanie, chcemy odnieść pierwsze zwycięstwo. Gramy przed własną publicznością. Mamy więcej atutów niż rywale. Nie mówię tylko o kibicach, ale też o naszych umiejętnościach - zaznaczył.

Selekcjoner Adam Nawałka podkreślał, że jest zadowolony z przygotowań do spotkania z Duńczykami. Dyspozycja piłkarzy jest coraz lepsza. Mieliśmy bardzo udane przygotowania do spotkania z Danią. Zajęcia były zindywidualizowane. Chcieliśmy, aby zawodnicy zregenerowali się po ostatnich ciężkich tygodniach, wielu z nich grało w ligach i europejskich pucharach - mówił. Obecne przygotowania rozpoczęliśmy od dokładnej analizy pierwszego meczu. Wiemy, gdzie popełniliśmy błędy w Astanie. Będziemy starać się korygować to, co było złem i doskonalić wszystko, co było dobre. Jesteśmy optymalnie przygotowani - zapewnił.

O ekipie Danii powiedział, że "to mocny przeciwnik z wysoką kulturą gry i świetną organizacją". Dobrze prezentuje się pod względem fizycznym. Ale wierzymy we własne umiejętności, mamy wiele atutów, które będziemy starać się wykorzystać na boisku. Przeprowadziliśmy analizę gry przeciwnika, nasi zawodnicy cały czas otrzymują informacje. Duńczycy są na fali wznoszącej, ale to od nas zależy, jak będzie wyglądał mecz. Zawsze tak podchodzimy do strategii gry. Mamy nadzieję, że mecz będzie się toczyć według naszego scenariusza. To będzie bardzo intensywne spotkanie i na to jesteśmy przygotowani - zaznaczył Nawałka.

Jego drużyna plasuje się w rankingu FIFA na 17. pozycji - najwyższej w swojej grupie. Duńczycy zajmują 46. miejsce.

Ich selekcjoner Age Hareide przyznał na piątkowej konferencji prasowej, że gdyby miał "wskazać faworyta sobotniego meczu, to jest to Polska". Ale będziemy robić wszystko, co w naszej mocy. Mam nadzieję, że gospodarze będą mieć z nami jutro problem - podkreślił.

Przyznał, że nie zamierza grać defensywnie. Naszą intencją jest kontynuowanie takiego stylu jak w ostatnich spotkaniach. Czyli ofensywnego, z wykorzystaniem możliwości wszystkich naszych graczy. Każde kolejne spotkanie czegoś nas uczy i mamy nadzieję, że uda nam się wykorzystać tę wiedzę - podkreślił.

Nie będzie powtórki z "Basenu Narodowego"

Przed południem komisarz FIFA zdecydował, że mecz zostanie rozegrany pod zamkniętych dachem.

Piłkarze raczej nie są tym zachwyceni - jeszcze kilka tygodni temu kapitanowie obu drużyn podkreślali, że woleliby zagrać pod gołym niebem. Przy zasuniętym dachu piłka trochę inaczej się zachowuje.

Organizatorzy chcieli jednak uniknąć powtórki sprzed czterech lat, kiedy mimo zapowiadanego deszczu nie zamknięto dachu przed meczem Polska - Anglia w eliminacjach MŚ i płyta boiska zamieniła się w słynny "Basen Narodowy".

Niewykluczone zresztą, że na decyzję o zamknięciu dachu wpłynął arbiter główny dzisiejszego spotkania Włoch Gianluca Rochi, który sędziował również pamiętny mecz sprzed czterech lat.

Stadion Narodowy pod wodą
Piłkarze co prawda wyszli na rozgrzewkę, ale musieli wrócić do szatni
Stadion Narodowy w strugach deszczu / Mariusz PIekarski / RMF FM
Jak zachowuje się piłka w wodzie sprawdzał nawet trener Anglików
Stadion Narodowy pod wodą
Piłkarze co prawda wyszli na rozgrzewkę, ale musieli wrócić do szatni
Piłkarze co prawda wyszli na rozgrzewkę, ale musieli wrócić do szatni
Piłkarze co prawda wyszli na rozgrzewkę, ale musieli wrócić do szatni


(edbie)