Prowadząca w ekstraklasie Jagiellonia Białystok przegrała w Lubinie z Zagłębiem 0:1 w 29. kolejce. Na drugie miejsce awansował Lech po pierwszym od sierpnia zwycięstwie na wyjeździe. Poznaniacy pokonali w Krakowie Wisłę 3:1, trzy gole strzelił Christian Gytkjaer.

REKLAMA

W Lubinie bramkę przesądzającą o zwycięstwie gospodarzy zdobył w 25. minucie Filip Starzyński.

W pierwszej połowie wyglądaliśmy lepiej ofensywnie, mieliśmy swoje sytuacje bramkowe i graliśmy mądrze taktycznie. W drugiej połowie to Jagiellonia przeważała i stwarzała swoje okazje, ale my mieliśmy w bramce Dominika Hładuna - przyznał trener gospodarzy Mariusz Lewandowski.

Dla Jagiellonii to druga z rzędu wyjazdowa porażka i zarazem druga w tym roku, licząc wszystkie ligowe mecze.

Z kolei Zagłębie nie przegrało sześciu kolejnych meczów. Obecnie zajmuje ósme miejsce (42 pkt), ostatnie dające prawo gry w grupie mistrzowskiej.

Piłkarze z Białegostoku (54 pkt) zachowali pierwszą pozycję, ale mają już tylko dwa punkty przewagi nad nowym wiceliderem. W poniedziałek został nim Lech, który zasłużenie pokonał na wyjeździe Wisłę Kraków 3:1.

Szlagier tej kolejki zaczął się źle dla "Kolejorza". W 30. minucie efektowną bramkę z rzutu wolnego zdobył Hiszpan Carlitos, który ma 21 trafień i jest samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców ekstraklasy.

Później zaczął się jednak popis Christiana Gytkjaera. Duńczyk zdobył trzy bramki. Pierwszą - tuż przed przerwą z rzutu karnego, a kolejne w 52. i 83. minucie. Łącznie w obecnym sezonie ma 17 trafień.

Dominowaliśmy nad Wisłą, zwłaszcza w drugiej połowie mieliśmy dużo szans, by zdobywać bramki. Jedziemy dalej. Wygraliśmy na trudnym terenie z drużyną, która jest w dobrej formie. Lech był lepszy - podsumował trener gości Nenad Bjelica, dodając, że w tym meczu nie mógł wystawić ośmiu-dziewięciu zawodników.

Przed poniedziałkowym spotkaniem Lech miał kłopoty na boiskach rywali. Z 14 wcześniejszych wyjazdowych spotkań w tym sezonie wygrał tylko dwa, oba latem. Poprzednio triumfował na wyjeździe... 20 sierpnia.

Na trzecie miejsce w tabeli spadła Legia (51), która w Wielką Sobotę - bez przesuniętego do rezerw Michała Kucharczyka - przegrała na wyjeździe z Arką Gdynia 0:1. To druga z rzędu i już dziesiąta w sezonie porażka mistrzów Polski.

Bramkę na wagę zwycięstwa Arki zdobył z rzutu wolnego Ukrainiec Andrij Bogdanow, który posyłając piłkę między nogami zawodników stojących w murze zaskoczył Arkadiusza Malarza. Poprzednio Legia przegrała w Gdyni w 1978 roku.

Arka, która po raz szósty z rzędu nie straciła bramki w ekstraklasie przed własną publicznością, zajmuje dziewiąte miejsce (40 pkt) i wciąż ma szansę udziału w grupie mistrzowskiej.

W poniedziałek, oprócz meczów w Krakowie i Lubinie, odbyły się jeszcze dwa spotkania. W Płocku Wisła pokonała Piasta Gliwice 1:0 po golu w końcówce spotkania Alana Urygi, dla którego to pierwsze trafienie w historii występów w ekstraklasie.
Dzięki wygranej dobrze spisujący się w tym sezonie podopieczni Jerzego Brzęczka mają 46 pkt i zajmują piąte miejsce.

W Szczecinie Pogoń wygrała ze Śląskiem 3:2. Zajmujący 12. miejsce w tabeli wrocławianie (30 pkt) pozostają w tym roku bez zwycięstwa, podobnie jak ostatnia Sandecja Nowy Sącz oraz przedostatnia Lechia Gdańsk.
Tymczasem Pogoń, która w rundzie jesiennej zdecydowania odstawała od ligowej stawki, systematycznie pnie się w górę tabeli. Obecnie jest jedenasta z dorobkiem 31 pkt.

Cztery mecze odbyły się już w Wielką Sobotę. Oprócz wspomnianego spotkania w Gdyni rywalizowano wówczas także w Kielcach, Zabrzu i Niecieczy.

Trzeciej porażki z rzędu doznała prowadzona właśnie od trzech kolejek przez Piotra Stokowca Lechia, która tym razem uległa 0:1 na wyjeździe Koronie. Na ligowe zwycięstwo ekipa z Gdańska czeka od 1 grudnia. Obecnie ma 27 punktów i za sobą w tabeli tylko Sandecję.

Bramkę na wagę wygranej, która przypieczętowała miejsce kielczan (44 pkt) w górnej połowie tabeli przed rundą finałową, zdobył Goran Cvijanovic. Później Słoweniec zmarnował rzut karny, choć miał... dwie szanse. Najpierw jego strzał obronił Dusan Kuciak, jednak arbiter nakazał powtórkę i za drugim razem posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

Jeszcze dłużej na zwycięstwo, bo od 17 września, czeka Sandecja. Tym razem zremisowała na wyjeździe z czwartym w tabeli Górnikiem Zabrze 2:2. Jedną z bramek dla gospodarzy, z rzutu karnego, zdobył Hiszpan Igor Angulo - to jego 20. gol w sezonie, ale pierwszy w tym roku.

W Niecieczy piłkarze Bruk-Betu Termaliki pokonali Cracovię 2:0. Gospodarze dzięki trafieniom w ostatnim kwadransie Szymona Pawłowskiego i Słowaka Samuela Stefanika opuścili strefę spadkową i przerwali serię czterech zwycięstw "Pasów", którzy po poniedziałkowych meczach nie mają już szans na czołową ósemkę przed podziałem tabeli.

Goście do przerwy meczu w Niecieczy nie oddali żadnego strzału, a w całym spotkaniu - żadnego celnego.

Po następnej kolejce nastąpi podział tabeli na pół i zespoły w "ósemkach" rozegrają siedem spotkań rundy finałowej, z uwzględnieniem punktów wywalczonych w zasadniczej części sezonu.

(m)