Skromnym zwycięstwem 3:2 nad Koreą Południową rozpoczęli polscy hokeiści występ w turnieju Euro Ice Hockey Challenge w Tychach. Na listę strzelców wpisali się w drużynie Igora Zacharkina Jakub Witecki, Mikołaj Łopuski i Rafał Dutka.

REKLAMA

W pierwszych minutach meczu gra wyraźnie się biało-czerwonym nie kleiła. To Koreańczycy dominowali na lodzie, choć nie udało im się stworzyć żadnej dogodnej sytuacji pod bramką Kamila Kosowskiego. Jako pierwsi bliscy zdobycia gola byli Polacy. Paweł Dronia podał do Krzysztofa Zapały, ten przyjął krążek tuż przed bramką rywali, ale nie zdołał umieścić go w siatce.

W 10. minucie spotkania sędzia podyktował pierwszą w meczu karę. Na ławkę powędrował zawodnik Korei, a chwilę później za kolejne przewinienie dołączył do niego kolega z zespołu. Biało-czerwoni przez blisko dwie minuty grali w podwójnej przewadze, oddali cztery strzały na bramkę przeciwników, ale żadna z akcji nie zakończyła się golem. Między słupkami bramki naszych przeciwników świetnie spisywał się Son Ho Sung.

Zobacz również:

Tuż po wyrównaniu sił sędzia odgwizdał kolejną karę dla Koreańczyków, ale i tej przewagi nasi reprezentanci nie byli w stanie wykorzystać.

W 15. minucie przez moment wydawało się, że niewykorzystane okazje zemściły się na podopiecznych Igora Zacharkina. Nasi rywale trafili do bramki Kosowskiego, ale sędzia nie uznał gola, bo krążek został uderzony łyżwą.

Za to w 18. minucie do bramki Koreańczyków po ładnej indywidualnej akcji trafił Jakub Witecki, a zaledwie kilkadziesiąt sekund później na 2:0 podwyższył Mikołaj Łopuski.

W ostatnich sekundach pierwszej tercji Koreańczycy próbowali jeszcze zdobyć kontaktowego gola i faktycznie umieścili krążek w bramce Polaków, ale i ten strzał był oddany łyżwą, więc sędzia gola nie uznał.

Od pierwszych minut drugiej odsłony biało-czerwoni raz po raz atakowali bramkę Son Ho Sunga, niestety bezskutecznie. W 26. minucie meczu na ławkę kar powędrował Patryk Wajda i Polacy po raz drugi w tym meczu musieli grać w osłabieniu. Na szczęście i tym razem zdołali się obronić przed stratą bramki.

Znaczna część gry w drugiej tercji toczyła się w środkowej części lodowiska. Więcej strzałów na bramkę przeciwnika oddali podopieczni Igora Zacharkina, ale to Koreańczycy cieszyli się w 32. minucie z bramki. Kamila Kosowskiego pokonał Hyunggon Cho i stratę tego gola należy niestety zapisać na konto polskiego golkipera.

Po karze dla Dariusza Gruszki w 34. minucie biało-czerwoni znów musieli radzić sobie w osłabieniu, ale nie dość, że nie pozwolili sobie strzelić gola, to jeszcze zagrozili bramce Koreańczyków. Chwilę później ponownie nie wykorzystali jednak gry w przewadze.

Za słabą grę w przewadze w poprzednich tercjach biało-czerwoni zrehabilitowali się na początku trzeciej odsłony. W 44. minucie trzeciego gola dla naszej drużyny, grającej z przewagą jednego zawodnika, strzelił Rafał Dutka.

Chwilę później sędzia odgwizdał jedną po drugiej dwie kary dla Polaków i musieliśmy grać w podwójnym osłabieniu. Koreańczycy nie zmarnowali takiej okazji - w 46. minucie krążek w bramce Kosowskiego umieścił Lee Donku.

W 49. minucie atakujący Mikołaj Łopuski wpadł na bramkarza Korei Południowej. Na Polaka rzucił się Hyungki Kwak, po krótkiej szarpaninie sędzia odgwizdał karę dla Łopuskiego i dwie dla Koreańczyków. Znów graliśmy w przewadze i znów nie wykorzystaliśmy tej szansy.

W ostatnich minutach meczu gra zdecydowanie nabrała tempa. W 56. minucie po strzale Zapały przed stratą bramki uratował Koreańczyków słupek. Obydwa zespoły mocno pracowały nad zdobyciem gola, więc i Kamil Kosowski, i Son Ho Sung musieli często interweniować.

Minutę przed końcem spotkania Koreańczycy postawili wszystko na jedną kartę - ich bramkarz zjechał do boksu, a na lodzie pojawił się szósty zawodnik. Biało-czerwonym udało się jednak wybronić i mecz zakończyli zwycięstwem 3:2.

W piątek podopiecznych Igora Zacharkina czeka pojedynek z Rumunią, która w pierwszym swoim meczu na tyskim turnieju uległa Węgrom aż 0:7.