"Udało się zorganizować próbę. Speed ski wróciło do Polski i myślę, że już tu zagości. W przyszłym roku wspólnie z PKL-em zrobimy zawody amatorskie, a oprócz tego będzie próba prędkości" - mówił naszemu dziennikarzowi Jędrzej Dobrowolski, narciarz, który próbował pobić dziś rekord prędkości w zjeździe z Kasprowego Wierchu. "Jestem usatysfakcjonowany, że mogłem pokazać tę dyscyplinę u nas w kraju. Pokazać, że to jest możliwe, że można to robić i można to robić na terenie przeznaczonym do narciarstwa. To daje możliwości powtarzania takich prób rokrocznie" - podkreślał.

REKLAMA

Maciej Pałahicki: Jak wrażenia po dzisiejszych zjazdach?

Jędrzej Dobrowolski: Co mogę powiedzieć? Udało się zorganizować próbę. Speed ski wróciło do Polski i myślę, że już tu zagości. W przyszłym roku wspólnie z PKL-em zrobimy zawody amatorskie, a oprócz tego będzie próba prędkości. Bardzo dziękuję Polskim Kolejom Linowym, Tatrzańskiemu Związkowi Narciarskiemu i wszystkim moim sponsorom. Spisali się na medal. Trasa była - jak na te warunki - przygotowana wyśmienicie.

Jaka była największa prędkość podczas dzisiejszych zjazdów próbnych?

Troszkę ponad 160 km/h.

To już jest dobrze, prawda?

No, to jest przyzwoicie.

Z czym był największy problem?

Z hamowaniem. Trasa sama w sobie ma duży potencjał, była bardzo fajnie przygotowana.

Widzieliśmy, że na dole troszeczkę Cię podbijało.

Tak, były nierówności z tego powodu, że był halny, a potem był deszcz. Trasa i arena do hamowania została zlana deszczem, potem to wszystko zamarzło. Operatorzy PKL-u robili, co mogli. Zabrakło nam dwóch dni pracy ratrakiem.

Niedosyt został?

Nie, ja jestem bardzo spełnionym człowiekiem w tym roku. Pobiłem trzy rekordy Polski, ostatnia prędkość to prawie 235 km/h, co jest świetnym wynikiem. Jestem usatysfakcjonowany tym bardziej, że mogłem pokazać tę dyscyplinę u nas w kraju, w Zakopanem i na Kasprowym. Pokazać, że to jest możliwe, że można to robić i można to robić na terenie przeznaczonym do narciarstwa. To daje możliwości powtarzania takich prób rokrocznie.

Padnie ten rekord Kasprowego? Jak myślisz?

Na pewno padnie. Trzeba popracować tutaj nad techniką hamowania, nad trasą. Mamy nowe doświadczenia. Uczymy się.

Czyli w przyszłym roku wracasz na tę trasę?

Oczywiście, że tak. Na pewno będę tutaj trenował do zawodów PŚ i do zawodów Speed Master, a oprócz tego odbędzie się próba prędkości na Kasprowym. Liczę na to, że uda się zrobić amatorskie zawody i będzie możliwość pokazania szerszej publiczności tego sportu - już czynnie, żeby każdy sobie spróbował.

/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /
/ RMF FM, Maciej Pałahicki /