Były skoczek narciarski Bjoern Einar Romoeren poinformował, że zmaga się z rakiem - poinformowała światowa federacja (FIS). "Rozpocząłem leczenie i przetrwam" - zaznaczył cytowany w komunikacie 38-letni Norweg, który o chorobie dowiedział się wiosną.

REKLAMA

Piep...ć raka. Tej wiosny usłyszałem druzgoczące wieści - wykryto guza w moim plecach. To trudna sytuacja dla mnie i dla mojej rodziny. Rozpocząłem leczenie i przetrwam. Przede mną długa i ciężka droga, ale wygram tę walkę - zaznaczył Romoeren, który jest pacjentem szpitala onkologicznego w Oslo.


Jak dodał, nie ma oporów przez rozmową o swojej chorobie, ale ta pozbawiła go energii i sił fizycznych. Dlatego nie chcę spędzać całego czasu na takich rozmowach, chcę go wykorzystać na powrót do zdrowia. Oznacza to, że nie będę teraz udzielał żadnych wywiadów z wyjątkiem tego, który jest już za mną i ukaże się w tym tygodniu w norweskiej gazecie "Se und Hoer" - podkreślił.

Romoeren zakończył karierę w 2014 roku i obecnie jest jednym z dyrektorów marketingu w Norweskiej Federacji Narciarskiej (NSF). W latach 2005-11 był rekordzistą w długości skoku z wynikiem 239 m, który uzyskał na mamucie w Planicy. W karierze zdobył dwa złote medale oraz srebrny i brązowy mistrzostw świata w lotach narciarskich oraz dwa brązowe i srebrny narciarskich MŚ w drużynie. Indywidualnie zdobył brązowy medal olimpijski na dużej skoczni w 2006 roku.

W niedawnej przeszłości pojawiał się w mediach za sprawą kłopotów z prawem po jeździe samochodem pod wpływem alkoholu. Mieszka w Oslo z żoną i córką.