Po raz trzeci w karierze Andrzej Gołota nie zdobył mistrzostwa świata w zawodowym boksie. Polak przegrał w nowojorskiej Madison Square Garden walkę z Amerykaninem Johnem Ruizem.

REKLAMA

Choć walka była niezwykle wyrównana, a Ruiz dwa razy leżał na deskach, Polak nieoczekiwanie dla wszystkich przegrał walkę jednogłośnie na punkty. Wszyscy sędziowie przyznali zwycięstwo na punkty Ruizowi - 114:111, 114:111, 113:112.

Początek należał do Ruiza. Polak był spięty, prawie w ogóle nie uderzał lewym prostym, a próbował szansy w bezpośrednim prawym. Po gongu kończącym to starcie obaj pięściarze zadali ciosy. Niewiele brakowało, aby doszło do bójki między trenerami bokserów - Samem Colonną (Gołoty) i Normanem Stone'em (Ruiza).

Wielu fachowców, m.in. dwukrotny mistrz olimpijski Jerzy Kulej, typowało, że pojedynek rozstrzygnie się w piątej-szóstej rundzie. Niespodziewanie finał mógł nastąpić w drugim starciu. Ruiz trafił Polaka prawym, jednak po kontrze Gołoty w szczękę, jego rywal znalazł się na deskach. Chwilę później Ruiz po raz drugi był liczony.

Ruiz przetrzymał kryzys i w kolejnych rundach konsekwentnie stosował swoją taktykę, polegającą na klinczowaniu, trzymaniu i blokowaniu Gołoty. W czwartym starciu otrzymał za to ostrzeżenie (odebrano mu jeden punkt), ale nie zmienił stylu. Gołota był za mało aktywny, zdecydowanie zbyt rzadko bił ciosami prostymi z lewymi ręki, nie balansował tułowiem, często wpadał na rywala.

W następnych rundach znów celniej bił Gołota (w sumie 152 ciosy doszły celu, przy 121 Ruiza), ale wydawało się, że to jednak Amerykanin bardziej dążył do zwycięstwa, nie mógł trafić prawym ponad lewą ręką Polaka, to próbował uderzać poniżej prawego łokcia. W dziesiątym starciu silny lewy sierpowy wylądował na twarzy Gołoty.

Po ostatnim gongu polski pięściarz wyglądał na pewnego siebie, uśmiechał się, był przekonany, że zwyciężył. Co innego Ruiz, który nerwowo chodził po ringu, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jeszcze bardziej zdenerwowany był jego szkoleniowiec i menedżer w jednej osobie - niezwykle impulsywny Stone, który w trakcie ósmej rundy za krytykowanie orzeczeń arbitra został odesłany z narożnika (pozostałą część walki spędził w szatni, przy ekranie telewizora).

Polski pięściarz po raz trzeci próbował zdobyć mistrzowski pas. 7 lat temu w konfrontacji o tytuł WBC, Gołota już w 95. sekundzie został znokautowany przez Brytyjczyka Lennoxa Lewisa. W kwietniu zremisował na punkty z Chrisem Byrdem (stawką był pas IBF). Ten werdykt przedłużył panowanie amerykańskiego zawodnika.

Wcześniej tytuł bokserskiego mistrza świata organizacji IBF obronił Amerykanin Chris Byrd. Pokonał on niejednogłośnie na punkty rodaka Jameela McCline'a. Dwóch sędziów przyznało zwycięstwo Byrdowi - 115:112, 114:113, a jeden orzekł wygraną McCline'a - 114:112.