„Amerykanie mówią o tym, że to jest największe wydarzenie jednodniowe sportowe na świecie i chyba nie ma w tym wielkiej przesady”- mówi w RMF FM Jędrzej Stęszewski, prezes Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. W nocy z niedzieli na poniedziałek w USA odbędzie się 50. Super Bowl. W finale NFL zagrają Carolina Panthers i Denver Broncos.

REKLAMA

Maciej Jermakow, RMF FM: Da się w ogóle porównać Super Bowl z czymś, co znamy w Europie?

Jędrzej Stęszewski, prezes Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego: Musielibyśmy chyba zrobić taki mix finału Ligi Mistrzów, tej części sportowej, plus ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich...Bo, Super Bowl to jest coś więcej niż mecz. Dla wielu osób to jest przede wszystkim sport, natomiast też jest to olbrzymie show - czyli to przedstawienie w przerwie meczu, w tym roku wystąpią Beyonce, Bruno Mars i Coldplay, wcześniej hymn zaśpiewa Lady Gaga. To jest dosyć unikatowe na skalę światową, zresztą Amerykanie mówią o tym, że to jest największe wydarzenie jednodniowe sportowe na świecie i chyba nie ma w tym wielkiej przesady.

Pytanie, w takim razie gdzie jest sport przy tej całej otoczce? Czy sport cały czas jest na pierwszym miejscu?

Myślę, że tak - dla Amerykanów i ludzi, którzy interesują się tym sportem - z całą pewnością. Gdziekolwiek pojawia się przecież osoba z pierścieniem mistrzowskim NFL na palcu, to staje się, można powiedzieć, postacią ikoniczną prawie. Samo zagranie w Super Bowl, czyli znalezienie się w gronie dwóch najlepszych drużyn z 32 w NFL, ale spośród kilku milionów zawodników w całych Stanach Zjednoczonych, którzy aspirują do tej ligi - przecież tylko 1600 zawodników gra w NFL - to już jest wyróżnienie - na zawsze się jest zawodnikiem, który wystąpił w Super Bowl i to już jest naprawdę dużo. Te postaci, które grają w Super Bowl, które wygrywają mistrzostwa, zdobywają tytuły MVP, czy to sezonu zasadniczego czy całych rozgrywek, to są największe gwiazdy w Stanach Zjednoczonych. W Ameryce ponad 90 proc. osób jeden właśnie ochrzciło wydarzenie sportowe. Kilka procent to osoby, które chcą zobaczyć half-time show, a pozostali czekają na reklamy.

Super Bowl cały czas deklasuje jednak Europę pod względem rozmachu całej imprezy, więc czego moglibyśmy się nauczyć od Amerykanów?

To jest zupełnie inny świat i inna percepcja tej dyscypliny, natomiast za każdym razem te wydarzenia są z dużą otoczką, czyli właśnie z piknikiem przed stadionowym, z oprawą w trakcie meczu. To nie jest tylko 90 minut, odnosząc się do najpopularniejszej w tym Wszechświecie dyscypliny, rozegrania meczu i zgaszenia świateł na stadionie, tylko rzeczywiście dużo dodatkowych atrakcji. Co ciekawe włodarze FIFA, czy osoby odpowiedzialne za rozwój piłki nożnej i za marketing tego sportu pojawiają się na Super Bowl.

Może nie potrafimy się aż tak dobrze bawić na wydarzeniach sportowych, może mamy inne podejście do sportu?

To może być jakaś różnica kulturowa. W Stanach, przede wszystkim, ludzie są bardzo związani ze swoimi uczelniami. Już na poziomie akademickim, na mecze przychodzi po 60,80, 100 tys. widzów - na mecze futbolu akademickiego. Fani przyjeżdżają wiele godzin wcześniej samochodem, otwierają bagażnik, tak zwany tailgate, wystawiają grille, mieszają się z fanami innej drużyny, czyli tej przeciwnej drużyny, no i świetnie się bawią oczekując na mecz.

Wróćmy do sportu. Jest jeden wyraźny faworyt tego starcia?

Tak. Dawno nie było tak, że aż tak wysoko jest typowana drużyna Carolina Panthers. W Las Vegas chyba ciężko znaleźć typy na Broncos, oczywiście fani z Colorado mają inne zdanie, no ale to jest Super Bowl. To jest urok w ogóle futbolu amerykańskiego i ta faza rządzi się swoimi prawami. To nie jest tak jak w koszykówce, czy w hokeju, czy bejsbolu, że jest seria, w której trzeba wygrać ileś meczów - tutaj (Super Bowl) jeden mecz decyduje o wszystkim.

Czyli presja jest zawsze ogromna...

Tak. No i ktoś mówi, że to Cam Newton poprowadzi swoją drużynę, czyli Carolina Panthers, do mistrzostwa, ale to jest tylko 26-latek. Fantastyczny atleta, postrach formacji obronnych, bo i fantastycznie biega, mimo że (ma) 2 metry wzrostu i 120kg prawie mięśni samych, natomiast nie ma tego doświadczenia co jego rywal po drugiej stronie boiska. Rozgrywający Broncos - 39-letni Peyton Manning, chociaż on gra słabo w tym sezonie i to już prawdopodobnie jego ostatni mecz w karierze, to na pewno nie można zapominać, że doświadczenie też jest niesamowicie ważne.

On już jest legendą w zasadzie.

Jest żywą legendą - 5 tytułów MVP ligi - to jest absolutnie bez precedensu, chociaż z pewną skazą, bo ostatnio pojawiły się głosy, że używał hormonów wzrostu, po to żeby szybciej wrócić po jednej z kontuzji - wiele lat się borykał z kontuzją kręgosłupa, ale, dopóki ta sprawa nie będzie wyjaśniona, jest absolutnie niewinny.

Jeśli ktoś by chciał po raz pierwszy w życiu, akurat tej nocy właśnie obejrzeć futbol amerykański, na co radziłbyś mu zwrócić uwagę?

Myślę, że pierwszym krokiem powinno być zapoznanie się z podstawowymi zasadami tej dyscypliny. Na stronie Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego w zakładce przepisy można obejrzeć krótki klip i przeczytać podstawowe zasady, także wyjaśnione za pomocą piktogramów. Przede wszystkim trzeba zwracać uwagę na przesuwanie piłki. Futbol amerykański polega na tym, że zespół będący w ataku stara się zdobywać teren i w efekcie dojść do pola punktowego rywali. Ma na to cztery próby, na pokonanie 10 jardów, czyli niewiele ponad 9 metrów - jeżeli to się uda, może przesunąć się bliżej, w stronę pola punktowego rywali, no i oczywiście, cel nadrzędny - zdobywanie punktów, 6 za przyłożenie.