Przeciwnik zmusił nas do wielkiego wysiłku. Rywal był najwyższej klasy, tylko od takich można się uczyć. Mój zespół jednak nie przestraszył się, podjął walkę - tak Franciszek Smuda, trener reprezentacji Polski oceniał wczorajszy występ swoich podopiecznych. Polska przegrała z Francją 0:1 po samobójczej bramce Tomasza Jodłowica. Mecz oglądał komplet widzów - 31 tysięcy.

Na wyciąganie wniosków jeszcze za wcześnie, muszę wszystko przemyśleć, zastanowić się. Taktyka, nad którą pracujemy od półtora roku, wygląda nieźle, ale chciałbym jeszcze lepszej gry. Szczególnie w ataku, bo lepiej wyglądamy po stracie piłki niż gdy ją posiadamy. Ciągle zdarza się sporo prostych błędów, łatwych strat - mówił tuż po spotkaniu Franciszek Smuda.

Zaznaczył, że zmian nie było dużo, bo stara się, by piłkarze, na których najbardziej liczy, grali długo, by doskonalili to, co ćwiczą na treningach. Taki mecz, jak dziś Mierzejewskiemu i innym piłkarzom z polskiej ekstraklasy daje więcej niż 13 spotkań ligowych - podkreślił.

Grzegorz Wojtkowiak, obrońca reprezentacji Polski, przyznaje, że bramka dla Francuzów padła w nieszczęśliwych dla Polski okolicznościach. Ale takie gole też się zdarzają - tłumaczy. Jego zdaniem mecz mimo wszystko mógł się podobać. Zagraliśmy ciekawy, otwarty futbol. Staraliśmy się szybko odbierać rywalom piłkę i kontratakować. Widać było jednak większą klasę reprezentacji Francji. Fajnie się gra dla tylu kibiców, atmosfera na stadionie była bardzo dobra - podkreślił.

Szkoda zmarnowanych okazji. Zabrakło nam zimnej krwi w sytuacjach podbramkowych, ale zdajemy sobie sprawę, że Francja była troszeczkę lepszym zespołem od nas. W drugiej połowie rywale często mieli przy nodze piłkę, więc musieliśmy się sporo nabiegać - mówił z kolei Adrian Mierzejewski, pomocnik reprezentacji Polski. Przyznał, że sporo rzeczy trzeba jeszcze poprawić w grze reprezentacji. Patrząc na mecz z Francją, na pewno należy dłużej utrzymywać się przy piłce. Przez pięć minut staramy się ją odebrać, a kiedy już to się udaje, tracimy ją....

Zmierzyliśmy się z bardzo silnym rywalem. Uważam, że widać postęp w grze naszej drużyny. Na pewno nie mamy się czego wstydzić, mam na myśli również grę w defensywie - przekonywał Wojciech Szczęsny. Bramkarz reprezentacji Polski uważa, że styl nie był zły, ale zabrakło bramki z naszej strony. Gdyby ten mecz zakończyłby się wynikiem 1:1, na pewno zmieniłby się obraz naszego występu.

Nasza gra wyglądała przyzwoicie. Na pewno nie możemy mówić, że wszystko jest super, ale w sumie powinniśmy być zadowoleni z tego całego zgrupowania - podkreślał Jakub Błaszczykowski, pomocnik reprezentacji Polski. Z każdym kolejnym zgrupowaniem powinno być jeszcze lepiej.