Wyjątkowa noc w NBA: Pożegnanie Bryanta i szanse Golden State Warriors na rekord

Środa, 13 kwietnia 2016 (11:23)

To będzie bardzo sentymentalna noc dla kibiców basketu. Kobe Bryant rozegra swój ostatni mecz w karierze. Los Angeles Lakers zagrają w nim z Utah Jazz. O rekordowe zwycięstwo powalczą za to koszykarze Golden State Warriors, którzy u siebie zagrają z Memphis Grizzlies.

"Wojownicy" celują w rekord, który 20 lat temu ustanowili Chicago Bulls z Michaelem Jordanem. "Byki" wygrały wtedy 72 spotkania a przegrały 10. Ten rekord jest jednak zagrożony za sprawą drużyny Golden State, która może minimalnie poprawić ten rezultat. Przed ostatnim meczem w sezonie bilans "Wojowników" to... 72 zwycięstw i 9 porażek. Rekord "Byków" jest już zatem wyrównany i teraz na własnym parkiecie w meczu z Mamphis Grizzlies trzeba go poprawić. Dla Stephana Curry’ego i spółki nie powinno być to trudne zadanie, bo Grizzlies w ostatnich meczach złapali zadyszkę i mają za sobą serię trzech porażek. Koszykarze Golden State nie są zresztą zbyt gościnni, bo u siebie przegrali w tym sezonie tylko dwa mecze.

Poprawienie rekordu "Byków" jest więc całkiem realne, ale miliony kibiców przyciągnie przed telewizory inny mecz. To będzie pożegnanie Kobe’ego Bryanta, który po 20 latach kończy wspaniałą karierę. Los Angeles Lakers w swoim ostatnim meczu zagrają z Utah Jazz. Bryant w trakcie sezonu był owacyjnie witany, w każdym mieście, w którym grał. Tym razem zdobędzie ostatnie punkty w karierze. Niewykluczone, że także rywale z Salt Lake City, którzy nie mają już szans na awans do play-off postarają się o to, by pożegnanie wielkiej gwiazdy wypadło okazale. Pochodzący z Filadelfii Bryant to legenda całej ligi i drużyny Lakers, w której grał przez całą karierę. 17-letni Bryant podpisał umowę z drużynę w lipcu 1996 roku. Dorobek? 5 tytuł mistrzowskich, 18 występów w All Stars Game i dwa olimpijskie złota (Pekin 2008 i Londyn 2012) to najlepsza wizytówka wspaniałego koszykarza. Podobnie jak rekordowe 81 punktów, które Bryant rzucił w 2006 roku przeciwko Toronto Raptors.

Mecze w Oakland i Los Angeles łączy niebotyczna cena biletów. Fani muszą naprawdę dużo zapłacić, by obejrzeć jak Golden State Warriors biją rekord ligi i jak Kobe Bryant żegna się z NBA. Wejściówki na oba spotkania trafił już do drugiego obiegu. Za najlepsze miejsca blisko parkietu trzeba zapłacić po kilkanaście tysięcy dolarów. Chętnych jednak pewnie nie zabraknie, bo Amerykanie kochają i takie sportowe rekordy i takie gwiazdy jak Kobe.

To zresztą symboliczne, że jednej nocy możemy pożegnać Bryanta, który na początku kariery rywalizował jeszcze z Michaelem Jordanem i jednocześnie pożegnać rekord wszech czasów, który Jordan ustanowił z kolegami. Jednym z nich był Steve Kerr, który obecnie trenuje koszykarzy Goden State Warriors. Jest więc tu pewna kontynuacja.

(abs)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Patryk Serwański