US Open: Alexander Zverev awansował do finału

Sobota, 12 września (02:36)
Aktualizacja: Sobota, 12 września (07:24)

Niemiecki tenisista Alexander Zverev pierwszy raz w karierze wystąpi w finale wielkoszlemowego turnieju. W piątek wygrał z Hiszpanem Pablo Carreno-Bustą 3:6, 2:6, 6:3, 6:4, 6:3 w półfinale US Open w Nowym Jorku.

O wygraną w Wielkim Szlemie w Nowym Jorku Zverev powalczy z Austriakiem Dominiciem Thiemem.

Pierwsze spotkanie półfinałowe nie zachwyciło, ale nie o wirtuozję chodziło w tej grze. Blisko dwumetrowy Zverev po dwóch przegranych setach potrafił się "podnieść" i ostatecznie triumfował.

Zverev na początku 2020 roku dotarł do półfinału Australian Open w Melbourne, a kilka dni temu osiągnął taki sukces po raz pierwszy w Nowym Jorku. Jednocześnie został pierwszym od 1995 roku Niemcem w najlepszej czwórce nowojorskiego turnieju wielkoszlemowego. Poprzednio dokonał tego Boris Becker.

Ale na tym Zverev nie poprzestał. Carreno-Bustę pokonał w 2018 roku w 1/2 finału zawodów w Miami. Tym razem - w rewanżu - znów był górą, a stawka już dużo większa.

29-letni Hiszpan wcześniej też był raz w półfinale Wielkiego Szlema - właśnie w Nowym Jorku w 2017 roku. Wtedy przegrał w czterech setach z Kevinem Andersonem z Republiki Południowej Afryki, który z kolei w decydującym pojedynku uległ hiszpańskiej gwieździe kortów Rafaelowi Nadalowi.

W piątek miał wielką szansę pokonać 23-letniego Zvereva. W pierwszym secie przy stanie 1:1 "uciekł" Niemcowi i prowadził już 5:1. Przeciwnik zdołał wygrać dwa gemy, lecz kropkę nad "i" postawił Carreno-Busta.

Jeszcze łatwiej Hiszpan rozstrzygnął na swoją korzyść drugą odsłonę półfinału. Dopiero przy stanie 0:5 niemiecki zawodnik zaczął próbować odrabiać straty, lecz skończyło się na 2:6.

W trzecim secie Zverev grał lepiej niż wcześniej, ostrzej serwował i ograniczył liczę błędów, co przełożyło się na wynik 6:3. Sporo pomyłek z obu stron było w kolejnej partii. Korzystniej jednak prezentował się mający rosyjskie pochodzenie Zverev, który doprowadził do decydującego seta.

A w nim Zverev zaczął od przełamania, czyli najlepiej jak mógł sobie wymarzyć. Chwilę później prowadził 2:0, a następnie 3:1, 4:2 i 5:3. Cały czas miał przewagę, której nie oddał do końca.

W tegorocznym US Open, pierwszym wielkim turnieju tenisowym w czasie pandemii koronawirusa, pozostało już niewiele niewiadomych. Za kilka godzin okaże się, czy do finału awansuje Thiem czy Miedwiediew. Natomiast w sobotę o tytuł w singlu kobiet będą rywalizowały Japonka Naomi Osaka (4.) i Białorusinka Wiktoria Azarenka.

Wcześniej odbyły się finały gier podwójnych, a triumfatorami zostali: Chorwat Mate Pavic i Brazylijczyk Bruno Soares oraz Niemka Laura Siegemund i Rosjanka Wiera Zwonariewa.

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Aleksandra Wojciechowska

RMF FM/PAP