"Trochę sprytu, techniki i mądrości" - to zdaniem trenera polskich siatkarzy recepta na zwycięstwo w dzisiejszym meczu z Rosją. Polacy wieczorem zagrają w Gdańsku o finał Ligi Światowej. "Zdaję sobie sprawę z tego, że w rywalizacji z Rosjanami szanse mamy niewielkie, może dziesięć procent, ale musimy spróbować. Gramy bez presji, a przy wspaniałej publiczności" - podkreśla trener Andrea Anastasi.

Z kibicami, którzy wierzą w polską reprezentację, rozmawiał Patryk Serwański

Polacy awansowali do półfinału Ligi Światowej po wczorajszym zwycięstwie 3:2 nad reprezentacją Argentyny. Priorytetem było jednak zwycięstwo we wcześniejszym spotkaniu Bułgarów nad Włochami. Gdy oglądałem ten pojedynek cały byłem w nerwach, bo wiedziałem jak wiele od niego zależy. Miałem dodatkowo świadomość, że ekipa z Bałkanów jest w stanie pokonać czwartą drużynę mistrzostw świata. Oni potrafią grać z Italią i dlatego cały czas wierzyłem, że się uda - podkreślił trener Anastasi.

Celem stawianym przed reprezentacją Polski był awans do półfinału Ligi Światowej. Został osiągnięty. Dlatego kolejne mecze na pewno będą inne. Za przeciwników mamy Rosjan. Możemy z nimi przegrać, mają świetny skład, a dyspozycja moich zawodników jest nawet dla mnie zagadką. Wiem, że mają za sobą ciężkie spotkania, a nie mam zbyt szerokiej ławki rezerwowych, gramy ciągle tymi samymi siatkarzami. Może niektórzy są już zmęczeni, ale wierzę, że przed własną publicznością zdołają wykrzesać jeszcze trochę sił i zagrają dobre spotkanie z Rosją - szkoleniowiec polskich siatkarzy.

Początek meczu Polska-Rosja o godzinie 20. Wcześniej w drugim półfinale o godzinie 17 Brazylia zmierzy się z Argentyną.