Sven Hannawald dla RMF FM: Będąc na szczycie, nawet najsilniejszy może się zatracić

Wtorek, 18 marca 2014 (09:48)

„Mimo tegorocznych sukcesów Kamila Stocha, dla mnie najwybitniejszym polskim skoczkiem narciarskim cały czas jest Adam Małysz” - mówi w ekskluzywnej rozmowie z RMF FM jeden z najlepszych zawodników w historii tej dyscypliny Sven Hannawald. Niemiec, to jedyny zawodnik w historii, który w jednym sezonie wygrał wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni, co jednak okazało się początkiem końca jego kariery; kilkanaście miesięcy później zachorował na depresję, o której opowiada w wydanej właśnie książce "Triumf - Upadek - Powrót do życia". W rozmowie z Kacprem Merkiem zdradza, że napisał ją, by ludzie nie bali się mówić o depresji. Podkreśla, że mimo ekscesów z przeszłości, bardzo lubi Polaków i że nie rozważa powrotu do skoków narciarskich.

Kacper Merk: Przez wiele lat namawiano pana do spisania swoich wspomnień, ale ukazują się one dopiero po dekadzie. Dlaczego akurat teraz ? To forma terapii, czy wsparcia dla innych walczących z depresją?

Sven Hannawald: Podczas pobytu w klinice, wszelkie problemy zdrowotne zostały zażegnane. Poprzez książkę chciałem jednak pokazać kibicom, że depresja to taka sama choroba, jak inne i że można z nią sobie poradzić. Mój przypadek jest opisany niezwykle dokładnie, więc mam nadzieję, że wszyscy, którzy zmagają się z takim problemem, i którzy potrzebują pomocy, znajdą w książce odpowiedź na ważne pytania.

A dlaczego świat skoków narciarskich jest narażony na wiele problemów pozasportowych ? Wszyscy znają historię Matti'ego Nykanena, kłopoty z alkoholem miał polski mistrz świata juniorów, a na depresję chorował również trener Norwegów Alexander Stoeckl.

Ale chyba nie można powiedzieć, że problemy pozasportowe są tylko domeną skoków narciarskich. Problemy zawsze biorą się przede wszystkim z faktu, że będąc na szczycie, żyjemy w permanentnym stresie, mamy dużą presję na osiągnięcie dobrego wyniku, a w takich warunkach każdy, nawet najsilniejszy człowiek, może się zatracić. Być może faktycznie, kłopoty skoczków narciarskich są bardziej widoczne, niż te na przykład piłkarzy, ale to dlatego, że nie jesteśmy sportem drużynowym. W zespole piłkarskim presja rozkłada się na kilku, czy kilkunastu zawodników.

Zmieniając temat, który z naszych wielkich skoczków narciarskich: Adam Małysz czy Kamil Stoch jest, pana zdaniem, najlepszy ?

Pewnie wielu sądzi, że Kamil Stoch, bo dopiero co zdobył dwa tytuły mistrza olimpijskiego, a za chwilę zgarnie też Kryształową Kulę za triumf w Pucharze Świata. Ale dla mnie on jest nadal o krok za Małyszem, który wygrał cztery Puchary Świata, cztery razy był też mistrzem świata i ma na swoim koncie jeszcze wiele innych sukcesów. Stoch jest na dobrej drodze, by powtórzyć, a może nawet pobić te wyniki i moim zdaniem, dopiero wtedy zostanie najwybitniejszym polskim skoczkiem narciarskim.

Kacper Merk (j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Kacper Merk