Sławomir Chałaśkiewicz: Bayern tylko sam może sobie zaszkodzić

Piątek, 18 września (09:28)

Do gry wraca piłkarska Bundesliga. Bayern Monachium ponownie jest głównym faworytem do mistrzostwa. Wątpliwości nie ma były piłkarz Sławomir Chałaśkiewicz. Jego zdaniem jeśli Bawarczycy nadal będą grać tak ofensywie, to Robert Lewandowski skończy sezonie z 25-30 golami na koncie. Początkowo forma Bawarczyków nie będzie jednak najwyższa. Chałaśkiewicz ocenił także sytuację Krzysztofa Piątka w Hercie Berlin i szansę na grę nowych polskich piłkarzy w Bundeslidze: Roberta Gumnego i Bartosza Białka.

Patryk Serwański: Czy przed tym sezonem w ciemno stawia pan Bayern Monachium w roli głównego faworyta do kolejnego mistrzostwa?

Sławomir Chałaśkiewicz: Bayern może tylko sam sobie zaszkodzić. To bardzo poukładana drużyna. Nie było jakichś wielkich roszad w składzie. Odchodzi Thiago, nie ma Coutinho. Nie wiadomo co dalej z Alabą, bo jest tam przepychanka o nowy kontrakt. Doszedł jednak Sane i ta siła ofensywna jeszcze wzrosła. Bayern jest dużym faworytem Bundesligi i nic nie zapowiada, żeby nie mógł obronić mistrzostwa. Piłka potrafi być jednak przewrotna. Na pewno Dortmund będzie chciał pokrzyżować plany. Lipsk nie odpuści. Leverkusen straciło dwóch podstawowych piłkarzy, ale też ma swoje aspiracje. Moenchengladbach także trzeba zaliczyć do grona faworytów.

Widzisz jakieś zagrożenia dla Bayernu? Czasu pomiędzy turniejem finałowym Ligi Mistrzów a startem sezonu nie było dużo. Czy Bawarczycy mogą mieć na początku rozgrywek jakiś kryzys, może pojawić się zadyszka?

Na pewno potrzebny jest czas na regenerację. Nie da się przejść do nowych rozgrywek tak z marszu. Na pewno wszystko będzie stopniowo wdrażane, a forma na początku nie będzie wysoka. Ważne będą punkty a nie styl. Dopiero po kilku kolejkach Bayern powinien zacząć wchodzić na swój normalny poziom.

Pytanie, jaki progres może zrobić Haaland. Może dzięki niemu Borussia Dortmund zrobi kolejny krok do przodu?

Teraz będzie musiał tak naprawdę potwierdzić swoją skuteczność i jakość. Będzie bardzo brany pod lupę. Bramki, które strzelał w poprzedniej rundzie były bardzo fajne, ale teraz obrońcy będą na nim mocno skupieni. Pamiętamy Roberta Lewandowskiego. Po pierwszym sezonie w Bundeslidze, gdy strzelił więcej bramek, to kolejne rozgrywki były dla niego trudniejsze.

A czy Robert Lewandowski musi coś udowadniać? Poprzedni sezon nawet jak na jego skalę był wyjątkowy. Czy to może jakoś zwiększyć presję?

Dużo będzie zależało od stylu gry Bayernu. Jeśli będzie nadal tak ofensywny, to Robert będzie strzelał bramki. To nie jest dla niego mega wyzwanie. On chce te bramki zdobywać i to już u niego nie wiąże się z presją. Pytanie tylko o grę pozostałych ofensywnych piłkarzy i ich formę. Robert jest od nich zależny. Myślę, że ten nowy sezon znów zakończy w granicach 25-30 bramek.

A jakie mogą być te widełki u Krzysztofa Piątka? Hertha miała się zbroić, ale wydaje się, że ciągle są tam jakieś problemy. Przyszedł Cordoba - nowy napastnik. Pojawiły się te informacje o nieporozumieniu na linii Hertha-PZPN jeśli chodzi o ostatnie zgrupowanie. Berlińczycy zdążyli już odpaść z Pucharu Niemiec. Jaka będzie zatem ta nowa Hertha i jak to może przełożyć się na Piątka?

Ten zespół to jedna wielka niewiadoma. Wszystkie przemiany nie wpływają dobrze na zespół. Cordoba wydaje się bardzo pasować do stylu gry berlińskiej drużyny. On potrafi grać jeden na jeden, ale jego dużym atutem jest umiejętność utrzymywania się przy piłce i to lepiej od Krzyśka. Polak to typowy snajper, ale sam nie zbuduje sobie sytuacji. Sytuacja z reprezentacją na pewno mu nie pomoże. Powinno się brać pod uwagę, że Liga Narodów to jednak tylko nieco ważniejszy mecz towarzyski. Krzysiek nie ma łatwej sytuacji w klubie i nie powinno się jej zaogniać. Można było zachować w tej sytuacji więcej rozwagi. Wydaje mi się, że Krzysiek nie będzie pierwszym wyborem w ataku Herthy. Teraz pewnie zagra od początku, bo Cordoba dołączył kilka dni temu i musi jeszcze poznać zespół. Z biegiem sezonu to jednak on będzie grał od pierwszej minuty, a Piątek będzie wchodził z ławki.

Mamy też nowych piłkarzy w Bundeslidze. Robert Gumny dołączył do Augsburga. To już piłkarz ograny w naszej lidze. Bartosz Białek przeszedł do Wolfsbuga. Ma talent, ale doświadczenia bardzo mało. Widzi pan większą szansę gry dla Gumnego? Białek pewnie najpierw musi nadrobić różne bramki i nauczyć się wielu rzeczy.

Białek na pewno nie będzie pierwszym wyborem. Najbliższe miesiące to na pewno będzie nauka, poznawanie realiów niemieckiej piłki. Wiadomo, że tam gra się dużo szybciej. Także na treningach. Duża rola trenera w tym, żeby umiejętnie wprowadzić tak młodego piłkarza. Potencjał ma duży, może się rozwijać, ale szans gry pewnie niewiele. Tylko, żeby otrzaskać się z realiami. I może za rok Białek będzie już mógł walczyć o pierwszy skład. Gumny doświadczenia ma zdecydowanie więcej, ale na boku obrony Augsburga ma konkurencję. Media twierdzą, że ściągnięto go po to, by grał w pierwszym składzie. Musi to jednak udowodnić na treningach. Wiadomo jak trenuje się u nas, a jak w Niemczech. To jest duży przeskok. Jeśli sobie z tym poradzi, to ma szansę, by regularnie grać w Bundeslidze. Przynajmniej na początku sezonu.


Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Patryk Serwański

Magdalena Partyła