Sędzia piłkarski: Nie angażujmy się w technologię "goal-line"

Wtorek, 7 marca 2017 (20:32)

„Technologia goal-line jest bardzo droga. Ci, którzy o niej mówią wydają się o tym nie pamiętać. Za grube miliony złotych dostaniemy rozwiązanie tylko jednego problemu: czy piłka minęła linię bramkową, czy nie” – mówi w rozmowie z RMF FM sędzia piłkarski Rafał Rostkowski.

Technologia dobija się coraz mocniej do piłkarskiego świata i ten, choć często jest bardzo konserwatywny, to powoli do nowinek się przyzwyczaja.

Technologia goal-line towarzyszyła nam już podczas Euro2016. Na grudniowych Klubowych Mistrzostwach Świata sędziowie korzystali z kolei z powtórek wideo. Niebawem to wszystko dotrze także do polskiej klubowej piłki. Jak inwestować, by zyskał na tym przede wszystkim sport, a kluby i Ekstraklasa nie poniosły zbyt wielkich kosztów?

Zdaniem sędziego Rafała Rostkowskiego, zdecydowanie lepiej byłoby zainwestować w powtórki wideo, które zdecydowanie ułatwią pracę arbitrom. Goal-line to technologia bardzo droga, a w zamian dostajemy rozwiązanie tylko jednego problemu: czy piłka minęła linię bramkową, czy nie - tłumaczy Rostkowski.

Z systemów powtórek wideo korzystają już w Polsce ligi hokeja, koszykówki, siatkówki czy żużla. Toczą się rozmowy dotyczące piłki ręcznej. Skoro jest to dostępne dla tylu związków sportowych to na pewno nie przerasta to możliwości finansowych klubów piłkarskich - dodaje Rostkowski.

Kiedy nowe technologie mogą zagościć w naszym futbolu? Potrzebna jest zgoda organizacji IFAB. Wniosek może złożyć PZPN, Ekstraklasa SA czy Nice I Liga. Wynajęcie systemu na jeden mecz to koszt około 10 tysięcy złotych. Zależy jaką firmę się wybierze, ile będzie kamer. Jednak przy umowie na 2-3 sezony na kilkaset meczów koszty zdecydowanie spadają. Łącznie w przypadku rocznych kosztów obsługi systemu mówimy o kwocie, jaką Legia czy Lech wydają na jednego nowego piłkarza - podsumowuje Rostkowski.

Ekstraklasa SA i PZPN podobnie zapatrują się na kwestie technologii w naszej piłce. Patrzymy jak to wygląda, jak przebiegają testy w innych krajach czy ligach. Jeśli systemy się sprawdzą, rozmowa o celowości wprowadzenia takich nowinek będzie prostsza. Pojawi się kwestia pieniędzy. Mówię nie tylko o goal-line technology ale też powtórkach wideo, bo wtedy na każdym meczu musiałby być dodatkowy sędzia asystent. Badamy rynek, sprawdzamy koszty i warianty. Jeżeli okaże się, że nas na to stać, a technologia pozytywnie przejdzie testy zagranicą, to w bliskiej przyszłości zostanie to wprowadzone - mówi Marcin Stefański, dyrektor logistyki rozgrywek Ekstraklasy. 

(mal)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Patryk Serwański

Jan Kałucki