Reprezentacyjny ścisk w środku pola

Czwartek, 15 października (11:23)

Piłkarska reprezentacja ma za sobą trzy udane mecze. Trener Jerzy Brzęczek zdecydował się podczas październikowego zgrupowania na odważną rotację w składzie. Pojedynki z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną pokazały, że selekcjoner może mieć niebawem kłopot bogactwa w zestawieniu środka pomocy. Do dyspozycji trzy miejsca. Chętnych zdecydowanie więcej. Czy to może być nasz atut w eliminacjach Mistrzostw Świata i podczas przyszłorocznego Euro 2020?

Trzy mecze to zbyt mało by wyciągać daleko idące wnioski. Towarzyskie zwycięstwo z grającą bez kilku podstawowych graczy Finlandią, remis z Włochami oraz pokonanie grającej przez 75 minut w osłabieniu Bośni i Hercegowiny. Malkontenci będą narzekać, że te wyniki znaczą niewiele. Warto jednak skupić się na pozytywnych aspektach, bo było je w końcu widać w grze drużyny.

Jerzy Brzęczek podkreśla, że w marcu czekają nas aż trzy mecze eliminacji Mistrzostw Świata. Selekcjoner musi mieć więc przetestowanych i gotowych do gry zawodników. I jak się okazuje ma w czym wybierać. Szczególnie w środku pola sytuacja zrobiła się ciekawa.

Dotychczas pewni gry w środkowej strefie boiska byli Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński. Do tej dwójki dołączał trzeci piłkarz i tu wybory Brzęczka były różne. Mógł postawić na drugiego napastnika albo w zależności od taktyki postawić na Jacka Góralskiego czy Mateusza Klicha. W 2019 roku w środku zaczął występować także leczący obecnie kontuzje Krystian Bielik.

Jerzy Brzęczek o meczu z Bośnią i Hercegowiną: Dobry, ale nie uważam, że najlepszy

"To był dobry mecz w naszym wykonaniu. Nie uważam jednak, że najlepszy. Musimy pamiętać, że przeciwnik od 15. minuty miał jednego zawodnika mniej i to miało wpływ" - powiedział po wygranym 3:0 meczu z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek. czytaj więcej

Teraz pole manewru jeszcze się zwiększyło. Oczywiście zaskoczeniem numer jeden w ostatnich miesiącach jest forma i ciągły rozwój Jakuba Modera. Wiosnę zaczynał niepewny wyjściowej jedenastki w Lechu Poznań. Teraz ma za sobą trzy mecze w reprezentacji i transfer do angielskiego Brighton. Na pewno ten piłkarz może bić się o podstawowy skład reprezentacji. Wyraźnie odżył także Karol Linetty czego najlepszym dowodem gol strzelony Bośni i Hercegowinie. Jego drugie trafienie w reprezentacji. Pierwsze zaliczył w swoim debiucie w drużynie narodowej a było to w 2014 roku. Aktywny był także w meczu z Włochami i miał nawet okazję, by zapewnić nam jedynego, zwycięskiego gola. Wreszcie Brzęczkowi pozostaje wariant, w którym wystawia dwóch napastników i jeden z nich pełni rolę wracającego po piłkę i operującego częściej właśnie w środku pola.

Na październikowym zgrupowaniu zabrakło Zielińskiego, który przechodził koronawirusa. Brzęczek zapewnia, że widzi dla niego miejsce w kadrze i nie wyobraża sobie, żeby takiego piłkarza miało mu brakować. Krychowiak pokazał w ostatnim czasie nieco słabszą dyspozycję, a rywali do miejsca w składzie jest naprawdę sporo. Nawet Góralski oceniany zwykle jako ten, który w każdej sytuacji zrobi wślizg i zajmie się destrukcją zaczął pokazywać ciekawe i odważnie rozwiązania ofensywne. Moder także pokazał, że warto na niego stawiać i dawać mu szansę. Umiejętności, w które od lat wierzą trenerzy Serie A potwierdził Linetty. Klich to piłkarz klubu Premier League. Także dało się zauważyć, że dobrze czuje się w roli piłkarza grającego nieco wyżej. Wczoraj w pierwszej połowie to on grał najbliżej Roberta Lewandowskiego.

Brzęczek ma w środku pola grupę zawodników, która nie boi się wymienności pozycji, potrafi grać kombinacyjnie, potrafi wyprowadzić piłkę do ataku. Jeśli piłkarze utrzymają formę a selekcjoner będzie umiał to poukładać możemy stworzyć naprawdę interesujący zespół, który w środkowej linii zagwarantuje przygotowanie różnych rozwiązań taktycznych w zależności od klasy przeciwnika naszej drużyny.

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Patryk Serwański