Polacy wygrali z reprezentacją Korei Południowej 25:20 (10:11) podczas mistrzostw świata w piłce ręcznej rozgrywanych w Szwecji. A to oznacza, że biało-czerwoni zagrają w drugiej rundzie turnieju.

W czwartek na zakończenie pierwszego etapu rywalem zespołu trenera Bogdana Wenty będzie drużyna gospodarzy.

Od początku było nerwowo. Polacy kilkakrotnie gubili piłkę i zupełnie nie potrafili konstruować porządnej akcji w ataku. Zgodnie z oczekiwaniami Koreańczycy zastosowali nielubianą przez Polaków wysoką obronę. Drugiego gola biało-czerwoni zdobyli dopiero w 11. minucie. Przegrywali wtedy tylko 2:4, co w dużej mierze zawdzięczali udanym interwencjom Sławomira Szmala.

Dopiero w 17. minucie po brawurowej indywidualnej akcji Bartłomieja Jaszki biało-czerwoni wyrównali na 6:6. Co z tego, skoro za chwilę znów pozwolili rywalom złapać wiatr w żagle. Kilka nieudanych rzutów, udane akcje mistrzów Azji i w 24. minucie Polacy znów przegrywali 7:10. W dodatku na środku obrony brakowało Artura Siódmiaka, który już w pierwszych minutach zarobił dwie kary i trener oszczędzał go na później (trzecia kara oznaczała czerwoną kartkę).

Pięć minut przed przerwą na boisku pojawił się Grzegorz Tkaczyk, którego dwa gole zmniejszyły nieco straty, ale i tak do szatni Polacy schodzili przegrywając 10:11.

Na kolejne wyrównanie 11:11 trzeba było czekać do 31. minuty. Ponownie autorem gola był Jaszka, który w ekwilibrystyczny sposób pokonał dobrze broniącego Chang Woo Lee.

Pierwszy raz prowadzenie podopieczni Bogdana Wenty objęli w 43. minucie (15:14), po udanym rzucie Marcina Lijewskiego. Od tego momentu gra zaczęła się zazębiać. Tym razem to Koreańczycy zaczęli popełniać proste błędy i nie mogli sobie poradzić z obroną rywala, do której wrócił Siódmiak. Pomiędzy 41. a 49. minutą Polacy zdobyli siedem goli, tracąc tylko jednego. Potem kontynuowali dobrą passę.

Cały czas wspierał ich głośny doping grupy kibiców - niezbyt licznej, ale hałaśliwej. Okrzyki "gramy u siebie" nie należały do rzadkości.

Kolejna seria straconych goli zupełnie podcięła skrzydła Koreańczykom, którzy już do końca nie zdołali się podnieść. Polska znokautowała mistrzów Azji w końcowym kwadransie gry.