Pływak Konrad Czerniak: Trenuję w domu, ale ciężko w ten sposób polepszać swoje osiągnięcia w wodzie

Wtorek, 31 marca 2020 (09:42)

Jeden z naszych czołowych pływaków Konrad Czerniak na przełomie marca i kwietnia chciał walczyć o kwalifikację olimpijską i jest niemal pewny, że plan by się powiódł, bo czuł, że forma idzie w górę. Decyzję o przełożeniu igrzysk o 12 miesięcy uznaje jednak za jedyną właściwą. Jak trenuje bez możliwości korzystania z basenu? Co działoby się gdyby igrzyska rozegrano w pierwotnym terminie? Swoimi spostrzeżeniami podzielił się w rozmowie z RMF FM.

Patryk Serwański, RMF FM: Jak pan obecnie trenuje? Pływak bez basenu ma przecież ograniczone możliwości.

Trenuję w domu i wykorzystuję sprzęt, który mam dostępny. Pracuję z gumami, ciężarem mojego ciała. Można trenować bez basenu, ale ciężko w ten sposób polepszać swoje osiągnięcia w wodzie. Chodzi o utrzymanie kondycji i o to, by nowego sezonu nie rozpoczynać od zera.

Wszystko zaplanowane w szczegółach?

Mam oczywiście wytyczne od trenera, cały plan odnośnie ćwiczeń siłowych, ćwiczeń z gumami, ergometrów. Jest pełna kontrola. Codziennie wszystko aktualizujemy i zmieniamy plan w razie potrzeby. Za jakiś czas chcę po prostu wejść do basenu będąc w dobrej formie fizycznej.

Igrzyska w Tokio, o których myśleli wszyscy sportowcy przełożone o 12 miesięcy. Żałuje pan, że to wszystko się tak potoczyło?

Gdyby igrzyska odbyły się w normalnym terminie byłaby dobra szansa na korzystny wynik. Już w styczniu byłem w dobrej formie i chciałem wypełnić minimum kwalifikacyjne w połowie marca lub na początku kwietnia. Czułem się dobrze. Plan treningowy realizowaliśmy bardzo dobrze. Były dwa obozy: w Egipcie i Gran Canarii. Te wyjazdy bardzo mi pomogły, byłem mocny i gotowy do walki o kwalifikację.

Gdy ważyły się losy igrzysk było nerwowo?

Śledzimy na bieżąco wszystkie informacje. Teraz to się trochę uspokoiło. Najgorsze były te dni przygotowań do igrzysk, gdy nie było wiadomo co mamy robić. Do czego i na kiedy się przygotowywać. Wszystko się wyjaśniło. Igrzyska przesunięto i to była bardzo dobra decyzja. Ten dodatkowy rok każdy będzie mógł wykorzystać na ponowne przygotowania. Będzie można przemyśleć to jak trenować przed kolejnym sezonem. Jedyna słuszna decyzja. Absolutnie ją popieram.

Co mówi się o tym wszystkim w środowisku pływackim?

Atmosfera się uspokoiła po decyzji o przeniesieniu igrzysk. Dla nas kluczowy jest kontakt z wodą, treningi na basenie. Bez tego ciężko po prostu normalnie trenować i przygotować się do takiej imprezy. Ciężko byłoby wystartować. To możliwe, ale dyspozycja wszystkich byłaby bardzo niska. Nie wyobrażam sobie wyjazdu na igrzyska bez treningów w basenie. To byłaby parodia.

Na razie przerwa w treningach to kilkanaście dni. Ile czasu potrzeba, by te braki bez treningu w wodzie nadrobić?

Jeżeli ktoś wraca do treningów po chorobie - to właśnie dwa, trzy tygodnie przerwy. Później takie zaległości treningowe nadrabia się przez miesiąc. Jeżeli przed igrzyskami byłaby przerwa od basenu dwumiesięczna, to mało który z pływaków zdążyłby wrócić do swojej wysokiej formy przed wyjazdem do Tokio.

Gdyby nie przełożono igrzysk to już teraz wiadomo, że w wielu dyscyplinach rezultaty byłby po prostu przeciętne?

Jestem przekonany, że wyniki byłyby znacząco słabsze od rekordów życiowych czy rekordów kraju. Mogłoby się to wszystko skończyć zwycięstwami przypadkowych zawodników, którzy mieli nieco więcej czasu na treningi w basenie. Nie ma mowy o wyrównanej, uczciwej rywalizacji.

Jak spędza pan czas w okresie, w którym wszyscy musimy się izolować?

Oprócz treningów, które zabierają sporo czasu, czytam też książki, oglądam filmy, słucham muzyki. Bardzo lubię gry planszowe. To bardzo dobra rozrywka na ten czas. Kontaktuje się też ze znajomymi z Hiszpanii. Rozmawiamy co pozwala mi szlifować język, podszkolić się na nowo. Codziennie dzwonię też do rodziców. No i staram się szukać nawet w domu nowych wyzwań, nowych zajęć, żeby się nie nudzić.

Ma pan też akademię pływacką. Obecnie jej działanie jest zawieszone?

Akademia jest oparta na zajęciach w basenie. Teraz moi podopieczni nie mogą uczyć się pływania. Są w podobnej sytuacji jak ja. Przerwa jest wymuszona, ale mam nadzieję, że uda nam się choć część zajęć odrobić. Postaramy się zrobić dodatkowe, zaległe treningi, ale to już będzie zależało od rozmów z poszczególnymi zawodnikami. Tak, żeby jakoś wspólnie, łagodnie przejść przez tą sytuację. 


Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Patryk Serwański